Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles

Denon

Administrators
  • Zawartość

    1095
  • Dołączył

  • Ostatnio

  • Days Won

    5

Reputacja

3 Neutral

O Denon

  • Ranga
    Advanced Member

Converted

  • Lokalizacja
    Trójmiasto/Szczecin
  1. Dla przypomnienia dwa ostatnie sygnały pro-funtowe zakończyły się na SL. W jednym przypadku zlecenie obronne ustanowione było na -500p, co jednak zostało szybko odrobione realizacją drugiego, którego zadaniem była ochrona wypracowanego zysku na poziomie +800 pipsów. Wynik tematów funtowych na forum w ostatnich tygodniach dał zatem 300 pipsów czystego zysku. Wszystko na chwilę przed tym, kiedy GBP mocno ruszył po wypowiedzi Theresy May na temat wcześniejszych wyborów parlamentarnych w UK. Okazuje się zatem, że geopolityka ponownie odegrała kluczową rolę. Poza analizą techniczną, fundamentalną, statystyką czy wykorzystaniem behawiorystki - przypominam, że dobrze jest zaznajomić się z politologią. Da to pewnie większy pożytek, niż spędzenie kilku godzin więcej miesięcznie nad wykresami.
  2. GBP/PLN (update) SL: 4.947 TP: 4,997 Market: 4,959 Mininalny zysk z pozycji: 800p
  3. Rynek walutowy jest o tyle specyficzny, że analizując poszczególne pary walutowe odnosimy się do zestawienia jednej waluty względem drugiej. Zastanawiamy się jak zachowuje się EUR względem USD czy też GBP względem JPY i to jest tak naprawdę podstawa całej analizy. O tyle o ile większość analizy technicznej zajmuje się wyłącznie takimi zależnościami, to kwestie makro analizujemy na zasadzie ich wpływu na daną walutę. Osobiście w ramach tego typu strategii - jeśli znajdę argumenty monetarne, fiskalne, makroekonomiczne czy geopolityczne decydujące o sile danej waluty, to moje zadanie polega dalej na tym, aby odnaleźć walutę, która może okazać się tą najsłabszą. Wtedy nawet jeśli mylę się co do jednej z nich, to istnieje prawdopodobieństwo, że nie aż tak bardzo (pozostanie przykładowo neutralna) ale za to druga z walut określonej pary zachowa się zgodnie z prognozą. W taki sposób buduję przewagę fundamentalną dla zawieranych pozycji. Następnie przechodzę do wykresu, by taktycznie ocenić moment wejścia na rynek. Pozycję zawieram, gdy AT wskaże sygnał do zajęcia pozycji zgodny z moimi ustaleniami fundamentalnymi. Kolejnym z pomocnych narzędzi jest analiza międzyrynkowa. Pozwala ona sprawdzić czy przyjęte założenia dotyczące określonej waluty są zasadne, gdy zestawimy ją z różnymi walutami jednocześnie. W momencie, gdy kilka walut w tym samym czasie umacnia się do tej którą uznajemy za słabą - możliwe, że jest to wystarczające potwierdzenie do poparcia naszej tezy. Pomijam w rozważaniach czy mowa jest o ruchu niższego czy wyższego rzędu, bowiem w odniesieniu do kwestii fundamentalnych też mamy takie zdarzenia, które mają krótkoterminowy wpływ na dany rynek lub też nadają mu długoterminowy kierunek, a odchylenia od średniej stanowią szum lub odreagowanie po dodatkowych danych wspierających kontynuację obranego wcześniej trendu. Istnieje na rynku Forex możliwość analizowania określonej waluty samodzielnie. Służą do tego tego celu indeksy walutowe. Niektóre z nich są ogólnie dostępne i dostarczane jednocześnie przez różnych dostawców, natomiast inne są autorskimi narzędziami. W przypadku każdego z indeksów - konstrukcja polega na tym, że składowe koszyka mają określoną wagę. Na podstawie takiego założenia tworzony jest model w ramach którego wprowadzając dane na temat kilku par walutowych możemy uzyskać samodzielny instrument. Jego zmienność odzwierciedlała będzie zachowanie danej waluty względem ważonego koszyka bez wyszczególnienia poszczególnych walut stanowiących punkt odniesienia. Jest to nic innego jak międzyrynkowa analiza sprowadzona do jednego rynku w formie indeksu. Analiza samego indeksu walutowego pozwala nam uzyskać dodatkową perspektywę w analizie konkretnej waluty. Nawet jeśli nie planujemy zawierać transakcji na samym indeksie - co umożliwia dzisiaj wielu brokerów - to jego obserwacja może stanowić o naszym sukcesie w ocenie kierunku potencjalnej zmiany. Osobiście nie uważam, by kompletna analiza skutkująca zawarciem odpowiednio dużej pozycji mogła odbyć się bez spojrzenia na indeks interesującej mnie waluty.
  4. Mamy sytuację podobną do tej, którą obserwowaliśmy w ostatnim czasie. Zarówno GBP jak i PLN są relatywnie silnymi walutami w stosunku do koszyka. Różnica w dniu dzisiejszym polega na tym, że GBP wiedzie prym. Dlatego też realizacja zakładanego scenariusza wzrostu kursu pary GBP/PLN jest możliwa, gdy tylko ta tendencja się utrzyma lub też zostanie spotęgowana odreagowaniem na PLN. A widać, że mamy na to szansę. Analizując kwestię samego indeksu polskiego złotego, to w szerszej perspektywie widać, że mamy regularny trend spadkowy z płaskim ale jednak widocznym nachyleniem. Dzisiejsza sesja znajduje się blisko granicy trendu, co powoduje, że jego linia może zadziałać jako opór i powstrzymać ostatnie wzrosty. Niestety zanegowanie tej sytuacji może spowodować, że ratunkiem dla realizacji transakcji na TP będzie jedynie szybszy wzrost funta brytyjskiego. W kontekście fundamentów sytuacja Wielkiej Brytanii wygląda zadowalająco (dobre dane makro czy działanie BoE), jednak ciężko jest doszukać się pozytywów dla polskiej gospodarki, które skutkowałyby nieprzerwanym trendem wzrostowym na indeksie PLN od listopada. Ostatnia rewizja prognoz wzrostu PKB nie jest przecież tutaj sensowną odpowiedzią.
  5. GBP/PLN Open: Long Type: Market Price: 4.867 (ask) SL: 4.807 TP: 4,987 Ratio: 2.0
  6. Dzisiaj zostanie podjęta ostateczna decyzja dotycząca procedury wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Consensus rynkowy zakłada, że wdrożenie artykułu 50 może doprowadzić do znacznej przeceny funta. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że od momentu kiedy premier Theresa May uzyskała zgodę od Parlamentu i Królowej na prowadzenie samodzielnych negocjacji niezależnie ze wszystkimi państwami członkowskimi - funt bardzo zyskał do koszyka, a szczególnie do dolara amerykańskiego. Siły funta nie widać jeszcze na parze GBP/PLN z racji bardzo mocnego polskiego złotego. Trade na long w przypadku wskazanej pary jest transakcją pod prąd i pomimo jednego już SL na tej parze - kolejne transakcje nie są wykluczone. Nie jest to może czysty daytrading, gdyż nawet jeśli funt zachowa się odwrotnie do oczekiwań rynkowych (zgodne z sytuacją, gdzie lepsze dane makro i brak wykluczenia przez BoE podwyżek stóp procentowych w przyszłości) - to jeszcze trzeba będzie poczekać na osłabienie PLN, by uzyskać dobry obraz sytuacji. Ratio 2 (TP) do 1(SL), gdzie poziom obrony należałoby ustawić 5 figur od bieżącego poziomu jest naturalnym dziennym zakresem zmiany dla tej pary, co w dzisiejszej sytuacji może być mało ale jednak, gdy jest to tak newralgiczny moment to brak zlecenia obronnego wydaje się zbyt ryzykowny. Rozszerzenie o 1 figurę do 600p na SL i 1200p na TP wydaje się tutaj zasadne.
  7. Nawiązując do powyższego wpisu dobrze jest zastanowić się do jakiej waluty GBP jeszcze nie ukazał swojej siły. Paradoksalnie w krótkim terminie jest to PLN. Wszystko za sprawą mocnej złotówki, której indeks zaczyna okazywać sygnały przegrzania i potencjalnego zwrotu. GBP/PLN Open: Long Type: Market Price: 4.9490 (ask) SL: 4.8990 TP: 5,0490 Ratio: 2.0
  8. Do tematu włączania systemów można podejść tez w sposób globalny. Istnieje bowiem pewna zależność między wyraźnym kierunkiem na rynku, a stopami zwrotu generowanymi przez systemy transakcyjne. Im bardziej wyraźny kierunek, tym więcej systemów go dostrzeże, co tylko spotęguje ostateczny zakres zmian. Większość traderów poszukuje zmienności rynków na których nic się nie dzieje, zwykle nie pozwalają generować zysku na kierunkowej spekulacji na kursie. Oczywiście można skonstruować strategie opcyjne (temat na inny wątek), których zadaniem będzie zarabianie na braku zmian ponad pewien zakres, jednak tym razem przyjmijmy, że zarabiamy tylko wtedy, gdy rynek idzie w kierunku w którym mamy otwartą pozycję na kontraktach na różnice kursowe (CFD). Jest to oczywiście typowy Forex. Zmienność- słowo klucz - jest to w uproszczeniu dla naszych rozważań stopień rozproszenia stóp zwrotu uzyskiwanego z danego instrumentu finansowego. Im większa zmienność tym większe ryzyko ale również większy potencjalny zysk. Intuicyjnie wiemy przecież, że istnieją pary na których naturalna zmienność, to kilkadziesiąt to kilkuset pipsów na sesję (np. GBP/JPY) jak również te, gdzie kilkanaście do kilkudziesięciu to norma (USD/CHF). Tak samo mamy okresy kiedy zmiany na rynku są mniejsze (mówi się, że panuje marazm czy też jest plaża), a także takie kiedy dzienna zmienność jest ogromna i potrafi zaskakiwać (dni publikacji istotnych danych makro, kluczowej zmiany polityki monetarnej banków centralnych czy wyniki wyborów istotnych globalnie). Jedną z podstawowych miar badania rynkowej zmienności jest indeks VIX, nazywany indeksem strachu. Ten rynkowy barometr co prawda odnosi się do indeksu SP 500, jednak stanowi pewne ciekawe odzwierciedlenie nastawienia inwestorów do brania na siebie większego ryzyka. Aktualnie indeks ten jest na historycznie niskich poziomach, co sugerowałoby niski poziom zmienności. Jeżeli za tezę roboczą przyjmiemy, że po okresie silnego spadku awersji do ryzyka (niski poziom VIX) naturalnym będzie przyjście okresów zwiększonej zmienności i potencjalnego ryzyka na rynku (wysokie wartości VIX), to naturalnym byłoby włączać systemy transakcyjne właśnie w momentach, gdy czujność na rynku jest uśpiona, a każde zmiany ponad te oczekiwane - mogą doprowadzić do wielkich przemieszczeń kluczowych poziomów rynkowych. Tym samym VIX to tylko jedno z narzędzi do oceny globalnego sentymentu rynkowego, który jest niezbędny, aby zdecydować kiedy zacząć stosować nową strategię. Jedne systemy są lepsze od innych. Tak samo jak istnieje niewiele systemów transakcyjnych, które są w stanie generować zyski w wielu warunkach rynkowych. Jeżeli jednak mielibyśmy przyjąć pewne kluczowe założenie, to większość systemów radzi sobie lepiej, gdy rynek obiera jeden konkretny kierunek. Wtedy to nie jesteśmy raz po raz wyrzucani z rynku na kolejnych SL lub też system nie nakazuje nam ciągłego odwracania pozycji. W powyższych rozważaniach oczywiście posłużyłem się pewnym generalizowaniem systemów pod kątem założenia podążania za trendem lub próby wychwycenia zwrotów. Istnieje wiele strategi, które nie podlegają pod tego typu klasyfikację (jednym z przykładów jest wspomniana wcześniej strategia opcyjna), jednak mimo wszystko niezbędne było jej przyjęcie, aby przedstawić meritum sprawy.
  9. Istnieje wiele potencjalnych do zastosowania systemów transakcyjnych. Sam jestem autorem kilku z nich. Istotą sprawy jest to, że nawet kiedy docelowo można udowodnić zasadność stosowania danego systemu - ukazując jego poziom zyskowności -, to okazuje się, że bardzo ważny jest moment w którym go "włączymy". Kierunkowe systemy transakcyjne opierające się na spekulacji cenowej, cechują się tym, że posiadają momenty w których zarabiają oraz momenty, kiedy oddają częśc z wygenerowanego zysku. Zasada jest taka, aby ta druga wartość nie okazała się globalnie większa od tej pierwszej. Wtedy upraszając sprawę, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Zdając sobie jednak sprawę z takiej zależności dobrze jest wyczekać moment w którym system będzie po oddaniu pewnej ilości pipsów, aby bardziej prawdopodobnym było, że po dołączeniu (zastosowaniu systemu) osiągniemy oczekiwany poziom zyskowności. Sformalizowane systemy transakcyjne polegają na tym, że oglądając wykres jesteśmy w stanie ze 100% trafnością wskazać miejsca potencjalnego wejścia po fakcie (łac. ex post), co zgodne byłoby z miejscem zawarcia transakcji, gdybyśmy oceniali sytuację rynkową na bieżąco (świeczka po świeczce). Najprostszym podejściem do tematu jest wyczekanie momentu, kiedy system wygeneruje kilka sygnałów pod rząd, które zakończą się uruchomieniem zleceń obronnych stop loss, by potem dopiero zdecydować się na "wejście w system". Technika ta faktycznie pozwala skorzystać na naturalnej zadyszce systemu, by wejść do niego w pewnej odległości od szczytów rynkowych. Jest to jednak uproszczone podejście, gdyż nie ukazuje nam na jakim etapie cyklu jest nasz system, który w ramach kilkuletniego stosowania mógł wykazywać bardziej złożone zależności, niż przykładowo trzykrotne złapanie SL pod rząd. Bardziej zaawansowana formuła zakłada posiadanie przeliczonego systemu w długim terminie, by móc określić ile odchyleń od średniej znajdujemy się w danym momencie lub też na jakim poziomie plasował się średni czy też maksymalny drawdown (poziom odchylenia od maksymalnego wyniku). Po przeczytaniu powyższych słów, ważne jest, aby pamiętać kilka kwestii. Losowe wdrożenie systemu transakcyjnego, który nawet cechuje się pozytywnymi współczynnikami - może zakończyć się okresem bolesnych strat, których głębokość będzie większa od średniej. Nawet jeśli przeszłe wyniki nie mówią nam nic o przyszłości i każdy kolejny drawdown może być większy od poprzedniego, to nawet od strony psychologii dobrze jest wiedzieć, że nie kupujemy na szczycie lub też nie sprzedajemy na dołku wynikowym naszego systemu. Zgodne ze sztuką będzie zatem wdrożenie systemu w momencie, gdy przeżywa on chwilowe trudności, by zwiększyć swoje prawdopodobieństwo powodzenia. Opisane powyżej zagadnienie jest zasadne tylko w sytuacji, gdy dysponujemy profesjonalnym systemem tradingowym, który mamy dokładnie przeliczony. Najważniejsze jest jednak to, że najpierw musimy w niego wierzyć i być gotowym do jego zastosowania bez względu na okoliczności (realizacja zarówno w przypadku pozytywnego, jaki negatywnego scenariusza). Tylko w takiej sytuacji możemy oczekiwać, że po burzy w końcu przyjdzie słońce, a my skąpiemy się w jego blasku.
  10. Bezpłatne seminaria Dukascopy w Polsce

    Raz już byłem na takim spotkaniu z przedstawicielami Dukascopy i oceniam je bardzo dobrze. W nabliższym czasie, co prawda nie jest planowane spotkanie na północy Polski, jednak dostałem odpowiedź mailową, że nie jest to wykluczone pod koniec roku.
  11. Niedawno wraz z marcowym numerem magazynu Forbes wyszła najnowsza lista 100 najbogatszych Polaków 2017. Na pierwszy rzut oka lista ta wydaje się tylko materiałem informacyjnym, jednak co roku staram się wyciągnąć na jej podstawie pewne wnioski dotyczące trendu w budowaniu wielkiego majątku. Tym razem moje przemyślenia skupiły się na reprezentacji branży finansowej ale też technologicznej. Najwięcej pozycji z listy zajmują osoby, które zbudowały swój majątek w branży produkcyjnej, przemysłowej lub handlowej. Jest to na tyle ciekawa obserwacja, że branża finansowa/inwestycyjna, to zaledwie kilka pozycji z takimi osobami, jak Leszek Czarnecki (6), German Efromovich (8), Zbigniew Jakubas (16), Grażyna Kulczyk (21), Jakub Zabłocki (40), Edgar Łukasiewicz (66), Sobiesław Zasada (70) i ... to by było na tyle. Jeśli przyjrzymy się bliżej każdej z tych osób to i tak niewiele z nich można zakwalifikować do inwestora/spekulanta w odniesieniu do modelu przyjętego na niniejszym forum (wykluczyłem niektóre przypadki zawierające słowa kluczowe dla kategorii ale nie spełniające podstawowych kryteriów), przy czym Jakub Zabłocki jest takim ciekawym przykładem, że pozyskał swój majątek tworząc rozpoznawalnego brokera walutowego XTB. Na podobnej zasadzie moglibyśmy odnieść się do branży technologicznej/informatycznej, gdzie po skonstruowaniu listy okazałoby się, że na stworzeniu startupu technologicznego z prawdziwego zdarzenia - mało kto dorobił się naprawdę dużego majątku. Te dwa ostatnie wnioski są tym nad czym chciałbym się skupić. Otóż w USA sytuacja ta wygląda zgoła inaczej. Nie dość, że na czele listy jest Bill Gates (1) - reprezentujący branżę informatyczną, to niedaleko plasuje się Warren Buffett (3) o którym wielokrotnie wspominaliśmy na tym forum. Dalej w pierwszej dziesiątce do naszej grupy zalicza się Mark Zuckerberg (6), Larry Ellison (7), a nawet Michael Bloomberg (8) czy bracia Koch (9), a przecież to tylko sama góra. Wiele pozycji to nawet osoby, które na spekulacjach dorobiły się miliardów dolarów. Tym razem nie dam odpowiedzi, a postawię dwa ważne pytania nad którymi można się zastanowić, analizując poruszane zagadnienie: 1. Czy polski rynek jest jeszcze na tyle młody, że wielkie majątki w branżach dotyczących finansów i technologii dopiero się pojawią? 2. Czy polski rynek rządzi się swoimi prawami, gdzie wielkie pieniądze buduje się na "tradycyjnych tematach"? Jak to zwykle bywa - czas pokaże, które z tych pytań/wniosków było bliżej prawdy.
  12. Analiza behawioralna, bo o niej będzie dzisiaj - stanowi analizę tego jak bodźce psychologiczne wpływają na faktyczne zmiany kursów rynkowych. Oczywiście nazewnictwo to nie jest ściśle związane z dziedziną psychologii behawioralnej ale nawiązuje do chęci skwantyfikowania pewnych zależności. Celem analizy technicznej i fundamentalnej jest predykcja przyszłego zachowania ceny lub też wyszukanie pewnej nieefektywności rynku w odniesieniu do wyceny określonego instrumentu. W tym celu posługujemy się wykresem lub też przykładowo wskaźnikami makro, których celem jest skomplikowanie oceny zależności między popytem a podażą. Jakże bliskie są sobie pytania: "co zrobi rynek?" oraz "jak zachowają się inwestorzy w odpowiedzi na daną zmienną?". Tutaj właśnie zawarty jest klucz dzisiejszych rozważań. Otóż zmieniając nieco biegun naszych rozważań - możemy dojść do bardzo ciekawych wniosków. Ba, możemy nawet policzyć co stanie się z kursem, gdy zadzieją się określone scenariusze. Jest to nawiązanie do tematu wartości oczekiwanej o którym pisałem niedawno. Przed wczorajszym Fedem zastanawiałem się, jakie jest prawdopodobieństwo przekroczenia consensusu rynkowego, który zakładał podwyżkę stóp procentowych na poziomie 25 punktów bazowych, zmianę fed-dots (projekcji zmian stóp procentowych w przyszłości na podstawie zdania poszczególnych członków Komitetu), a także jastrzębią retorykę zakładającą szybkie kroki dalszych podwyżek. Założenia bazowe: Prawdopodobieństwo, że Fed przebije oczekiwania = 10% Prawdopodobieństwo, że Fed sprosta oczekiwaniom = 30% Prawdopodobieństwo, że Fed nie sprosta oczekiwaniom = 60% Założyłem, że kolejne scenariusze spowodują zmianę na kursie USD/PLN o kolejno +4 figury, 0 figur, -8 figur Podstawiając to do wzoru na wartość oczekiwaną z gry dostajemy: 0,1 x 4 + 0 + 0,6 x (-8) = -4,4 Biorąc pod uwagę, że kurs USD/PLN przed Fed był na poziomie 4,06 dawało to wypadkową oczekiwaną na poziomie 4,016, co jest bliskie kursowi z wczorajszego wieczora, a także poziomowi na którym znajdujemy się w momencie pisania tych słów. Uwaga tradingowa: Osobiście nie otworzyłem pozycji krótkiej na tej podstawie, gdyż moje średnioterminowe view dla tej pary jest pro-wzrostowe. Zamknąłem jednak długie pozycje, by zrobić poranny re-open z uwagi na ryzyko, że utrzymanie pozycji na Fed może skutkować spadkowym wydźwiękiem na kursie. Podobne obliczenia wykonałem dla pary EUR/USD. Powyższe rozważania pokazują nam, że możemy nawet przyjąć subiektywne założenia liczbowe opisujące zachowanie uczestników rynku w kontekście różnych scenariuszy, aby na tej podstawie wyciągnąć wnioski dla własnych celów. Możliwa jest też ocena aktualnego sentymentu rynku oraz tego jak zachowa się cena w momencie zmiany samego nastawienia uczestników ale o tym może w kolejnym wpisie tego wątku.
  13. Przez lata wychowywania się w środowisku, gdzie obowiązek nauczania jest wymagany przez prawo - nabywamy pewne umiejętności, które mają nam pomóc w późniejszym życiu. Uczymy się najpierw jak funkcjonować w społeczeństwie, by następie uzyskać zestaw narzędzi, które pomogą nam wykonywać naszą pracę. Oczywiście nie wszyscy nadają się do funkcjonowania w społeczeństwie, tak jak nie wszyscy w szkołach uzyskają umiejętności, których wykorzystanie pomoże wykonywać późniejszy zawód. Generalizując jednak celem nauczania jest nabycie umiejętności komunikacyjnych, myślenie zadaniowe czy też wykonywanie określonych poleceń w ramach funkcjonującej struktury. Tyle jeśli chodzi o kilka podstaw pod kątem rozwoju miękkiego nad, którymi chciałbym się skupić. Inwestowanie jest jednak nie tylko zajęciem, które w dużej mierze wykonujemy sami (ewentualnie małe zespoły instytucjonalne, gdzie i tak ostateczna decyzyjność oddelegowana jest konkretnej osobie) bez komunikacji z uczestnikami rynku po drugiej stronie transakcji. Wymaga od nas także podejścia egoistycznego w którym musimy skupić się na swoim własnym interesie bez oglądania się na innych. W końcu w wielu przypadkach wszystko sprowadza się do tego czy zarobiliśmy czy straciliśmy pieniądze. Ktoś musi stracić, abyśmy my musieli zarobić - to takie proste. Struktury w odniesieniu do samodzielnego tradingu w zasadzie nie istnieją, no chyba, że ktoś handluje pieniędzmi ze znajomymi/rodziną i osobą mającą ostateczne zdanie jest dostawca kapitału (inwestor). W takiej sytuacji i tak trader powinien mieć ostateczne zdanie co do zajmowanej pozycji, przy czym należy pamiętać, że jest to schemat bardzo ryzykowny i należy sprawdzić czy zastosowany wariant współpracy jest zgodny z prawem. Mając na uwadze fakt, że tylko niewielki odsetek uczestników rynku faktycznie zarabia w długim terminie pieniądze. Dodatkowo przyjmując tezę, że dla każdego z nich mogą działać inne strategie inwestycyjne, mogące się wzajemnie wykluczać - przewagi należy raczej szukać nie w strategii ale raczej w całej otoczce związanej z jej stosowaniem. Odnosząc się do swoich własnych doświadczeń, znam faktycznie kilka strategii czy sformalizowanych systemów transakcyjnych, które pozwalają zarabiać na rynku pieniądze. Wymagają one jednak określonego podejścia, by wszystko poszło tak jak należy. Zazwyczaj kluczem są dwa słowa, których używam już od lat - cierpliwość i konsekwencja. Bez tego nie da się osiągnąć na rynku sukcesu. W zasadzie poza rynkiem też jest ciężko bez tych umiejętności osiągnąć sukces. Właśnie dlatego, nawet jeśli na rynku niezbędne jest odmienne podejście, aniżeli w "zwyczajnym życiu", to wspomniane cechy mogą byc pomostem łączącym te dwie sfery funkcjonowania każdego z nas.
  14. Doszliśmy do momentu w którym nawet na jednym z najbardziej poczytnych blogów rynkowych na świecie (ZeroHedge) znajdujemy artykuł o tym, że prezydent Trump nie dowie się niczego pomocnego od profesjonalnego ekonomisty. Najlepsze w tym stwierdzeniu jest jednak to, że nawiązuje ono do wypowiedzi na Twitterze jednego z najważniejszych myślicieli na temat rynkowej probabilistyki, a także twórcy pojęcia czarnego łabędzia na rynkach finansowych oraz antykruchości układów - Nassima Nicholasa Taleba. Dalej dowiadujemy się, że możliwym faktem jest to, że Donald Trump może nawet nie mieć zdania na temat tego czy silny dolar jest tak naprawdę dobry czy zły dla gospodarki (zazwyczaj zależy to od kontekstu i grupy do której odnosimy daną zmienną), a także tego, że może nie być w jego otoczeniu nikogo, kto mógłby mu w tej kwestii podpowiedzieć. Link do wspomnianego wpisu [ENG]: http://www.zerohedge.com/news/2017-03-12/nassim-talebs-one-word-answer-what-trump-can-learn-professional-economists Powyższe to tylko jeden z wątków, który pokazuje, że mamy do czynienia z coraz to nowszymi wymiarami rynku walutowego, gdzie geopolityka odgrywa potężną rolę. Kiedyś wystarczyło poznać podstawy analizy technicznej, by móc realizować pewne strategie mogące doprowadzić do zysków na rynku. Następnie okazało się, że rynek walutowy staje się coraz bardziej efektywny, zatem zgodnie z teorią dobrze jest zastanowić się nad włączeniem do wachlarza narzędzi również analizę fundamentalną. Jednak pomimo tych zabiegów - powtórzę, że dochodzimy do momentu w którym dotychczasowe spojrzenie na rynek może nie wystarczyć. Polityka monetarna to jeden z kluczowych elementów na który zwracają uwagę profesjonaliści na rynku walutowym. Tematyka związana z zachowaniem się gospodarek jest jednym z kluczowych elementów, które są w stanie dać nam podstawy do oceny potencjalnego zachowania się poszczególnych par walutowych. Zagadnienia takie jak stopy procentowe, inflacja, rynek pracy czy kreowanie pieniądza są bodaj najważniejsze w momencie, gdy chcemy zrozumieć podstawowe siły rządzące daną walutą. Ostatnie lata pokazują nam jednak, że pora jest włączyć kolejny element. Jest nim spojrzenie na geopolitykę. Najpierw zacznę od argumentów potwierdzających siłę czynnika geopolityki na rynkach finansowych - skupiając się głównie na walutach, jednak pamiętając, że rynki akcji czy obligacji mają podobną ekspozycję na czynniki polityczne. Otóż przeżyliśmy temat potencjalnego Grexitu, miał miejsce Brexit, a wybory prezydenckie w USA pokazały nam co tak naprawdę rządzi dzisiaj rynkami. Jeżeli pomyślimy tylko o tych hasłach, to bardzo łatwo jest stwierdzić, jaki kierunek obrały kolejno EUR, GBP czy USD, gdy na pierwszych stronach gazet znajdowały się wspomniana tematyka. Dzisiaj bankierzy centralni ruszają eurodolarem czy kablem po kilkadziesiąt pipsów, podczas gdy politycy potrafią nadać kierunek na dni, tygodnie czy miesiące i doprowadzają do zmian na poziomie wielu figur. Powyższa konkluzja składa mnie do wystosowania tezy, jakoby do arsenału każdego profesjonalnego specjalisty od rynku walutowego powinna dołączyć znajomość zagadnień geopolitycznych. Nie twierdzę, że poza ekonomią dobrze byłoby robić jednocześnie dodatkowy kierunek z politologii (choć przyznam, że przeszło mi to przez myśl), jednak jestem pewny, że chęć zrozumienia interesów wewnątrzpaństwowych lub też połączeń międzynarodowych (globalizacja jest kolejnym ważnym tematem) - będzie pomocna w odniesieniu sukcesu na rynku walutowym.
  15. Wyjście Grecji ze strefy euro

    Pisałem już powyżej o tym, że temat Grecji wraca jak bumerang, więc nie chcę powtarzać argumentów ale nawet jeśli na jakiś czas mamy znowu spokój, to nie ma szansy, przy tak dużym zadłużeniu i limitach wypłat dla obywateli - aby ktoś w końcu nie powołał się ponownie na ryzyko niewypłacalności tego państwa. Limity nawet jak mają w swoim założeniu pomóc, to nawet sama taka sytuacja ukazuje jak duży problem mają obywatele greccy. Problem, który wcale nie został jeszcze rozwiązany. Zanim miał miejsce Grexit, to na naszych oczach rozwija się temat Brexitu. Bardzo szybko może dojść Frexit, a nikt nie powiedział, że po ostatnich perypetiach w Parlamencie Europejskim, nie może docelowo dojść do Polexitu. Dla Unii Europejskiej jest to moment, który ukaże jej siłę i podtrzyma status potężnego projektu, który uczynił jego uczestników bogatszymi (mam na myśli nie Niemcy, a właśnie kraje rozwijające się takie jak chociażby Polska, które niesamowicie skorzystały na tym projekcie jakim jest UE). Alternatywą jest rozpad nie tylko samej strefy euro ale całego układu. Korzystając z okazji dodam, że pojawiające się głosy o przyjęciu przez Polskę euro są w bieżącej sytuacji nie na miejscu. Aktualnie rozprzestrzeniające się ryzyko polityczne, a także ruchy nacjonalistyczne sugerują, że może lepszym rozwiązaniem byłoby podejście "wait & see". Czy to wszystko o czym mowa powyżej nie jest przypadkiem średnioterminowym sygnałem sprzedaży dla EUR względem koszyka (głównie USD)? Na pierwszy rzut oka właśnie tak się wydaje.