Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
Denon

Obraz

Giełdę można porównać do wielu rzeczy, zjawisk, przedmiotów. Ciekawi mnie jakie Wy znacie porównania.

Ja znam takie:

Inwestowanie jest jak polowanie. Myśliwy chowa się w krzakach i wyczekuje okazji do oddania strzału. Jego kulami jest kapitał. W końcu pojawia się zwierzyna (okazja) i tylko od umiejętności i doświadczenia myśliwego zależy czy ją ustrzeli.

Inni porównują inwestowanie na giełdzie do partii szachów jaką rozgrywają.

Czy Wam przychodzą do głowy jakieś pomysły? Możliwe, że niektórzy wcale nie myślą w ten sposób. Mnie osobiście przykład z polowaniem bardzo się podoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dukascopy Bank - forex  forum i opinie

Witam

Bardzo dobry Temat:

Ja porownuje giełdę do życia... Tak do naszego normalnego Życia. W zyciu mamy wiele okazji np do zapoznania ludzi, do nauki itp. Tak samo na gieldzie mamy duzo sygnalow - Czasami są błędne tak jak ludzie czasami sa falszywi ;) Narodziny moga byc naszym poczatkiem na gieldzie.

Mozna jeszcze wiele rzeczy przytoczyc lecz mysle ze kazdy sam w sobie niekiedy porównuje swoje własne Życie do Giełdy.

Pozdrawiam

Tomasz Kapuściarz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja mogę porównać do wędkowania :) im więcej świec(rybek) wyłapiemy ,tym więcej pipsów (kotletów) zjemy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No rzeczywiście ciekawy temat. Ja moge porównać inwestowanie do walki ale z niezniszczalnym przeciwnikiem. Cała istota tej walki polega na tym że im więcej rund przetrwamy tym stajemy się silniejsi i bardziej uodporniamy się na ciosy "rynku". Czyli popełniamy coraz mniej błędów i wkońcu zaczynamy się stabilizować. Coraz lepiej radzimy sobie również w unikach dlatego "rynek" coraz mniej nas zakakuje. Wkońcu sami wykonujemy ataki które dochodzą do naszego przeciwnika dzięki czemu osiągamy zyski. Lecz mimo wszystko zawsze musimy mieć na uwadze to że walczymy z kimś kogo nie można ignorować i właśnie dlatego jest niezniszczalny. Szanując przeciwnika osiągniemy lepsze rezultaty niż wtedy gdy będziemy z niego szydzić. Za naszą runde można przyjąć tydzień roboczy, za przerwę weekend. Ilość rund jest ograniczona ( nie żyjemy kilka tysięcy tygodni ), cała walka to życie i tylko od nas zależy czy wyjdziemy z niego z tarczą czy na tarczy. To chyba tyle.

Pozdrawiam!

=)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Prawdę mówiąc Asvor to żyjemy parę tysięcy tygodni :mrgreen: 52 (tygodnie w roku) x 75 (średnia życia w PL) = 3900 tygodni :-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Inwestowanie na giełdzie można porównać do odchudzania się. Jest wiele osób, które pragną schudnąć (tak jak jest wielu traderów, którzy chcą osiągnąć sukces na giełdzie). Wszyscy Ci ludzie mają dostęp do wszelkiego rodzaju książek napisanych przez wielkich ludzi danej dziedziny. W dobie internetu za pomocą paru kliknięć jesteśmy w stanie wyszukać multum informacji na dany temat.

Mimo całej tej wiedzy tylko kilka % osób potrafi schudnąć (analogicznie odnieść sukces na giełdzie), zdecydowanie mniej potrafi utrzymać wagę przez dłuższy czas (systematyczne zyski).

Wszystko to sprowadza się do psychiki osoby starającej się schudnąć (gracza giełdowego).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolejne dobre porównanie. Gdyby tak sie namyslić to trading można porównać do wielu życiowych rzeczy. Bo przecież trading to życie co nie ? Bynajmniej dla mnie. Ja już sobie innej "pracy" nie wyobrażam. Wole moją prace klikacza.

Pozdrawiam!

=)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To jest mój ulubiony temat :-D

Giełda jawi się jako piękna, ukochana kobieta o wyjątkowo silnym temperamencie. I chociaż potrafi być bardzo miła, przyjemna, łaskawa, jest również bardzo często złośliwa, podstępna, celowo wprowadza mnie w błąd, aby ze mnie zadrwić i mnie ośmieszyć. I chociaż czasami wpada w złość, krzyczy, tupie i rzuca talerzami po kuchni, jest w Niej coś takiego, że po prostu czuję że żyję. Moim celem jako inwestora jest jak najlepsze Jej zrozumienie, a można to osiągnąć moim zdaniem głównie poprzez rozmowę. Może nawet nie tyle przez rozmowę, o ile przez bardzo uważne słuchanie Jej słów. I wydaję mi się, że jeżeli tylko będziemy wystarczająco cierpliwy, prędzej czy później wyszepcze nam do ucha swe najskrytsze tajemnice. Problem z giełdą, podobnie jak z prawie każdą kobietą, polega jednak na tym, że Ona sama siebie do końca nie rozumie.

Bo przecież giełda podobnie jak każda kobieta jest kwintesencją emocji i uczuć, a czy ktoś z Nas potrafi zrozumieć np. miłość? Czy ktoś potrafi opisać czym tak naprawdę jest? Czy warto to robić? Moim zdaniem, pewnych rzeczy po prostu nie można opisać słowami, co nie zmienia faktu, że one istnieją.

Co więcej, być może właśnie dlatego są tak piękne i niesamowite...

A parafrazując dr Van Tharpa, moim celem jako inwestora jest wejście z Nią w harmonię, czego efektem jest miłe, przyjemne falowanie w rytm Jej nastrojów, emocji oraz uczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się