Content: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Background: Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Pattern: Blank Waves Notes Sharp Wood Rockface Leather Honey Vertical Triangles
Denon

Konformizm na giełdzie

"Konformizm to dostosowanie własnego zachowania i sposobu myślenia do zachowania i myślenia innych członków danej zbiorowości (Aronson 1976)"

Powyższy cytat mimo, iż odnosi się stricte do dziedziny jaką jest socjologia - posiada także zastosowanie przy omawianiu tematu psychologii tradingu.

Ostatnimi czasy niejednokrotnie dochodzą do nas informacje, które świadczą o dużym odsetku ludzi tracących pieniądze na rynkach terminowych (i nie tylko). Wiele osób próbowało już odpowiedzieć na to pytanie, zatem nie będę pierwszym. Moim zdaniem zbyt duża liczba osób myśli szablonowo oraz próbuje dostosować się do ogólnie panujących norm. Zadam zatem pytanie - jak można ciągle powtarzać to samo, co robi tracąca większość i oczekiwać osiągania efektów innych niż ta właśnie większość którą się naśladuje?

Jeżeli naśladownictwo byłoby receptą na sukces, to praktycznie każdy byłby nieprzyzwoicie bogaty, jednak operacje na rynku terminowym jest grą o sumie zerowej i nie ma tutaj możliwości by zarabiała większość. Czy zatem rozwiązaniem będzie podejście kontrariańskie (o którym pisałem tutaj)? Odpowiedzi na to pytanie udzieliłem we wspomnianym temacie.

W tym miejscu muszę wspomnieć o jednym ważnym aspekcie. Chodzi o to, że podejście jakie staram się właśnie zaprezentować, może różnić się nieco od podejść prezentowanych przez takie znakomitości świata psychologii tradingu, jak chociażby Dr. Van K. Tharp czy autorzy omawianej wcześniej publikacji pt."Wewnętrzna gra" (Robert Koppel, Howard Abell). Nie jest jednak tak, że nie zgadzam się z wymienionymi autorami. Kwestia powielania niektórych wzorców jest jak najbardziej prawidłowa. Nie mogę jednak do końca zgodzić z tym, jakoby naśladownictwo było jedyną słuszną odpowiedzią na problem strat generowanych przez inwestorów giełdowych.

Wielu zwolenników Dr. Tharpa skontruje pewnie powyższy akapit stwierdzeniem, jakoby naśladownictwo nie było tematem przewodnim jego nauk. Osobiście twierdzę jednak, że szkoła Tharpa polega właśnie na przenoszeniu cech osób odnoszących sukcesy w danej dziedzinie życia na osoby, które także pragną osiągać takie sukcesy. Jak wiadomo jest to jedna z myśli przewodnich popularnego ostatnio NLP.

Idąc dalej - wydaje mi się, że najgorszym aspektem konformizmu jest strach przed karą. Wielu tracących pieniądze inwestorów nawet nie myśli o tym by szukać odmiennych rozwiązań rynkowych, gdyż boją się, że niewidzialna publiczność ukarze ich za odejście od utartych wzorców. Duża ilość dostępnych informacji na temat inwestowania jest jak miecz obosieczny, gdyż najczęściej prowadzi do dezinformacji. Jak inaczej wytłumaczyć sytuację w której praktycznie każdy ma dostęp do tej samej wiedzy na temat inwestowania a tylko nielicznym udaje się odnieść sukces?

W niektórych przypadkach znaczną rolę może odgrywać także potrzeba akceptacji. W życiu (społeczeństwie) niestety najczęściej bywa tak, że odmienność karana jest brakiem owej akceptacji, nawet jeśli ta właśnie odmienność może się okazać jedyną drogą do osiągnięcia celu. Analizując zachowania inwestorów, często nie zdają oni sobie sprawy z faktu własnej podatności na presję dotyczącą opinii innych, nawet jeśli mowa o niewidzialnej publiczności! Dobrym tego przykładem jest sytuacja w której np. na forum dyskusyjnym prezentowana jest dana strategia po czym nagle wielu zainteresowanych zaczyna ją wychwalać, co prowadzi do ogólnej popularyzacji danego narzędzia. W większości przypadków taka historia kończy się bardzo podobnie, mianowicie wychwalana strategia jest zamieniana na inną, która w danym momencie cieszy się większym zainteresowaniem ogółu. Tego typu sytuacje noszą miano mody. Co ciekawe nie panuje ona jedynie w sferze ubioru ale niemal każdej ludzkiej czynności. Gdyby tak nie było - dzisiejszy marketing nie miał by racji bytu, lecz to zagadnienie nie ma już większego związku z tematyką tego forum.

Na zakończenie pragnę dodać, że opanowanie skłonności do dostosowywania się do zachowań innych nie jest wcale takie proste. Apeluję jednak o to, aby każdy zainteresowany podjęciem odmiennej drogi w inwestowaniu zastanowił się kilka razy zanim zacznie analizować którąś z kolei strategię prezentowaną w danej książce czy na forum. Nie mam na myśli tego, że trudno jest znaleźć dobrą strategię wśród tych ogólnie dostępnych. Chodzi mi tylko o ogólne zrozumienie konformizmu, jaki panuje w społeczeństwie inwestorów giełdowych oraz o nie poddawanie się jego działaniu.

Bibliografia: Barbara Szacka, Wprowadzenie do socjologii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dukascopy Bank - forex  forum i opinie

DENON zwrócił uwagę na szalenie ważną rzecz- mianowicie chęć posiadanie racji...

Na rynku nie o to chodzi... Liczy się prawidłowe podejście.

Polecam książkę Dr Van Therpa "Giełda wolność pieniądze"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DENON zwrócił uwagę na szalenie ważną rzecz- mianowicie chęć posiadanie racji (...)

Poruszyłem temat konformizmu na giełdzie. Nie wspominałem jednak nic o chęci posiadania racji. Z odpowiedzi (oraz wspólnych rozmów) wnioskuję, że wspomniany temat jest dla Ciebie ważny, toteż miło będzie jak podzielisz się z nami swoimi przemyśleniami w nowym topicu, tak by nie robić tutaj offtopa ;-).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W życiu (społeczeństwie) niestety najczęściej bywa tak, że odmienność karana jest brakiem owej akceptacji, nawet jeśli ta właśnie odmienność może się okazać jedyną drogą do osiągnięcia celu.

Ten tekst jest niezmiernie ważnym tekstem jak dla mnie, cieszę się że powstał ten dział. Uwielbiam to forum !

Edytowano przez Gość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ten tekst jest niezmiernie ważnym tekstem jak dla mnie, cieszę się że powstał ten dział. Uwielbiam to forum !

Bardzo miłe słowa. Dla takich właśnie wypowiedzi chce się przedstawiać swoje myśli szerszej publiczności ;-).

Dziękuję i pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wielu zwolenników Dr. Tharpa skontruje pewnie powyższy akapit stwierdzeniem, jakoby naśladownictwo nie było tematem przewodnim jego nauk. Osobiście twierdzę jednak, że szkoła Tharpa polega właśnie na przenoszeniu cech osób odnoszących sukcesy w danej dziedzinie życia na osoby, które także pragną osiągać takie sukcesy. Jak wiadomo jest to jedna z myśli przewodnich popularnego ostatnio NLP.

Nie chcę się czepiać, ale czy aby nie odwracasz kota ogonem? NLP to rzeczywiście naśladownictwo, i w tym znaczeniu rzeczywiście Van Tharpa można uznać za zwolennika naśladownictwa, ale tylko w tym znaczeniu, bo to nie jest naśladowanie większości, tylko mniejszości.

Moim zdaniem, Van Tharp jest przeciwnikiem konformizmu.

Idąc dalej - wydaje mi się, że najgorszym aspektem konformizmu jest strach przed karą.

Moim zdaniem, najsilniejszy czynnik to chyba jednak brak zaufania do samego siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szczerze - nie mam pojęcia jak mogę odwracać kota ogonem skoro czysto teoretycznie przyznając Tobie 100-procentową rację musiałbym w 50% zacytować samego siebie oraz w 75% potwierdzić wypisane przez siebie argumenty. Bez względu na to, jak bardzo bym się starał - ciężko jest w tej sytuacji potwierdzić słuszność tezy odpowiadającej istnemu obrotowi o 180 stopni...

Poruszany temat dotyczy konformizmu w odniesieniu do giełdy, przy czym nie musimy traktować wszystkich traderów/inwestorów na świecie jako bezwzględnej całości. Możemy pójść nawet dalej - załóżmy dla celów naszych rozważań, że badaną zbiorowością są w tym przypadku nie wszyscy uczestnicy rynku, a jedynie ci wykorzystujący NLP do zdobywania doświadczenia.

W związku z powyższym równie prawidłowe byłoby stwierdzenie, że robienie tego co oni doprowadzi nas do równie średnich wyników (jako określona zbiorowość). Oczywiście zrozumienie zagadnień na poziomie osób, które dogłębnie badają cechy oraz predyspozycje tych najlepszych może doprowadzić nas do osiągnięcia poziomu w większości przypadków wyższego od ogólnej średniej (z całości), jednak nie oczekujmy w takim razie tego, że statystyczny kopiujący będzie lepszy od pierwowzoru. Idąc dalej tym tropem zakładam, że umiarkowanym nonkonformistom zawsze będzie łatwiej, niż osobom próbującym idealnie przystosować się do ogółu zbiorowości. Nie twierdzę jednak, że metoda kopiowania jest bezużyteczna - staram się jedynie ukazać jej niższość w stosunku do podejścia, które zakłada bycie unikalnym.

Jestem pewien, że wielu z czytającym znana jest pozycja autorstwa Jacka D. Schwagera, która nosi tytuł "The New Market Wizards". Według mojej oceny główne przesłanie wspomnianej książki polega na pokazaniu, iż nie jest ważne to jaką metodę wybierzemy w momencie, gdy postaramy się ją w pełni opanować. Autor zaprezentował wiele indywidualności, których założenia wielce się od siebie różniły. Bardzo często zdarzało się nawet tak, że wypowiedź jednego tradera kłóciła się z teorią głoszoną przez innego (btw: boję się, że nasza dyskusja jason także opiera się na "osobistych unikalnościach" i z tego właśnie powodu może być nam ciężko się wzajemnie zrozumieć).

Chciałbym podkreślić, że nigdy nie twierdziłem, iż implementowanie do swojej strategii konkretnych i sprawdzonych wzorców jest błędem. W tej konkretnej wypowiedzi sam potwierdziłem nawet jak bardzo istotny jest element posiadania własnego systemu, co było zresztą istotą badań zaprezentowanych przez Schwagera (jest to wręcz istota NLP).

Podobnie jak wielu osobom cierpiącym na brak umiejętności podejmowania decyzji w warunkach niepewności, tak również zatraconym propagatorom giełdowej teorii NLP trudno jest zauważyć umiar w swoich działaniach. Osoby te zapominają, że kształcą się w kierunku profesjonalnego tradingu/inwestowania, a nie zaawansowanego opanowania sztuki NLP (nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby było to nasze dodatkowe hobby). Pamiętajmy, że bardzo ciężko jest określić pewne ponadczasowe prawdy, gdyż każdy z nas jest inny, dlatego też u każdego z nas o sukcesie mogą zadecydować odmienne czynniki.

Pochodną mojej pierwszej wypowiedzi może być stwierdzenie, że nieustanne analizowanie każdej ze składowych tradingu/inwestowania może być bardzo niebezpieczne dla osiąganych efektów. Wiem, że niektórym ciężko jest pogodzić się z tym, że można coś inaczej odbierać, niż modny guru, jakim jest w tym wypadku dr. Van K. Tharp. Może tego nie widać, lecz osobiście bardzo szanuję tego człowieka, ze względu na fakt, iż również do mojej edukacji wniósł szczyptę unikalnego spojrzenia na rynek. Nie zmienia to jednak tego, że jestem nonkonformistą, który jest osobną indywidualnością, przez co nie mogę bezgranicznie przyjmować cudzych prawd, jako pewnik (nazwanie mnie w tym przypadku rynkowym sceptykiem nie byłoby chyba nazbyt krzywdzące).

Opisywany element jest zauważalny niemal w każdej dziedzinie edukacji. Mowa o momencie w którym uczeń staje się samodzielny i wszelka próba znalezienia mu odpowiedniego edukatora kończy się fiaskiem. Nie jest to jednak wina niskiego poziomu nauczania, bądź braku doświadczonych przedstawicieli konkretnej dziedziny. Powodem jest wspomniana indywidualność (w cieniu nonkonformizmu), która zdążyła już tak ukierunkować naszego bohatera, że ciężko będzie znaleźć dla niego lepszego nauczyciela od niego samego (mowa o konkretnym przypadku).

Poruszany temat jest szalenie trudny do opisania ze względu na - wspomnianą tak wiele już razy - indywidualność. Każdy z nas jest na innym poziomie zrozumienia określonego zagadnienia, przez co trudno jest wykreować swego rodzaju prawdy uniwersalne. Zawsze będzie tak, że nawet jeśli znajdziemy kilku zwolenników określonej teorii, to zaraz znajdzie się tyle samo osób, które będą twierdziły, że jest zupełnie odwrotnie (nieprawdaż jason?! ;-)). Znajdą się niestety również tacy, którzy powiedzą, że tylko ich rozumowanie jest właściwe, co swoją drogą po dziś dzień jest motorem napędowym niepotrzebnych wojen, których to od wieków jesteśmy świadkami.

Proszę zauważyć, że napisałem (z góry przepraszam za cytowanie samego siebie):

"Kwestia powielania niektórych wzorców jest jak najbardziej prawidłowa. Nie mogę jednak do końca zgodzić z tym, jakoby naśladownictwo było jedyną słuszną odpowiedzią na problem strat generowanych przez inwestorów giełdowych. "

Rozumiem, że brak akceptacji w grupie może być dużą przeszkodą w zrozumieniu moich słów, jednak mimo wszystko śmiem twierdzić, że "kopiowanie" nigdy nie będzie receptą na zwycięstwo, gdyż prawdziwi wygrani (mowa o czołówce w danej dziedzinie) są zbyt samodzielni, by móc kogoś naśladować. Warte podkreślenia jest to, że nie chodzi tutaj o dumę, lecz o harmonię z samym sobą.

Równie ważne jest rozróżnienie między wspomnianym kopiowaniem, a obserwacją. Jeżeli obserwacja prowadzi do edukacji, której to efektem jest lepsze zrozumienie danego zagadnienia, to oczywiście wszystko jest w porządku. Wszechobecny konformizm wprowadza jednak modę na kopiowanie wielu popularnych rozwiązań, co w moim odczuciu jest kardynalnym błędem, tak często popełnianym przez wielu traderów/inwestorów. Końcowym rezultatem jest np. próba stosowania hedge na jednym instrumencie (ten sam walor, data wygaśnięcia, wielkość itp.) w celu zredukowania ryzyka - wiele osób zapomina bowiem, że jest to nic innego, jak droższa forma zwyczajnego zamknięcia danej pozycji, której jedynym beneficjentem jest w tym przypadku broker (płacimy dodatkowy spread).

Nie będę już zanudzał co poniektórych wywodami na temat indywidualności, gdyż jak mniemam wielu z nas jest świadomych swojej odmienności (w tradingu). Potwierdzone jest to nawet na naszym forum, gdzie każdy głosi w swoich wypowiedziach często odmienne spojrzenie na dany temat. Jedynym co chciałem podkreślić pierwszą swoją wypowiedzią jest to, że konformizm jest niczym innym, jak chowaniem się w cieniu tłumu, co według mojej oceny nie przynosi w długim terminie zadowalających rezultatów (a przynajmniej nie lepszych od podejścia nonkonformistycznego).

Zaznajamiając się nawet z najlepszymi filmami edukacyjnymi, książkami czy artykułami, pamiętajmy, że prawidłowa edukacja powinna być ostatecznie ukierunkowana na samodzielność w dalszym rozwoju!

Edytowano przez Gość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pochodną mojej pierwszej wypowiedzi może być stwierdzenie, że nieustanne analizowanie każdej ze składowych tradingu/inwestowania może być bardzo niebezpieczne dla osiąganych efektów.

Dlaczego?

Co do reszty.. W zasadzie wszystko się zgadza z tym co pisze Van Tharp. Przecież jego główną tezą, że optymalny system to system optymalnie dopasowany do charakteru i osobowości danego gracza. Każda osoba jest inna, więc i każdy system (teoretycznie przynajmniej) powinien być inny, i z tego punktu widzenia nonkonformizm jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Co wynika z nauczania Van Tharpa..

Z drugiej strony, NLP i próby "kopiowania" myślenia najlepszych inwestorów. Moim zdaniem, jest to ciekawe, tym bardziej, że najlepsi inwestorzy na świecie generalnie inaczej myślą, i już na pewno inaczej odbierają emocjonalnie zachowania na giełdzie (np. nie stresują się) niż statystyczny Kowalski. W tym aspekcie nie widzę w kopiowaniu jako takim nic złego, tym bardziej, że i tak mamy ograniczone pole działania. Zmiana charakteru i osobowości jest bardzo trudna czy wręcz niemożliwa, co najwyżej warto pracować nad szkodliwymi nawykami (np. chęć posiadania racji - miałem z tym kiedyś duży problem w grze, od kiedy zacząłem na to zwracać uwagę, jest znacznie lepiej)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pochodną mojej pierwszej wypowiedzi może być stwierdzenie, że nieustanne analizowanie każdej ze składowych tradingu/inwestowania może być bardzo niebezpieczne dla osiąganych efektów.

Dlaczego? (...)

Tak jak napisałem - może to być pochodna mojej pierwszej wypowiedzi.

Teoretycznie lepiej jest jak trader/inwestor analizuje każdą ze składowych, aniżeli miałby tego wcale nie robić. Swoim stwierdzeniem chciałem podkreślić, że lepszym wyjściem jest czuwanie by nie popaść w skrajność, jaką może być właśnie zbytnie zagłębianie się w niektóre kwestie. Tak samo sprawa wygląda w przypadku prób eksploatowania danych, co w najgorszym wypadku prowadzi do utworzenia systemu dopasowanego do historii, który jednocześnie nie ma zdolności generowania zysków w starciu z aktualnym oraz przyszłym rynkiem.

W związku z powyższym jestem raczej zwolennikiem umiaru w rozbijaniu systemu/strategii/stylu/metodologii (ogólnie pojmowanych jako podejście prezentowane przez daną osobę) na czynniki pierwsze. Dodam tylko, że takie podejście nie sprawdza się jedynie na rynku - bardzo podobnie postępuję w przypadku swojego auta. W momencie, gdy jakiś element ulega zepsuciu, to korzystam z usług mechanika, by odszukał usterkę oraz ją naprawił, tak bym mógł jak najszybciej dostać auto z powrotem. Nie wydaje mi się, żeby mechanik próbując wymienić, jakiś element musiał rozebrać całe auto na czynniki pierwsze, gdyż byłoby to w tym przypadku, jedynie sztuką dla sztuki. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przyszły mechanik, który chce poznać przykładowo budowę silnika może zacząć od jego rozmontowywania, jednak nie wydaje mi się, aby trzeba było to zrobić więcej, niż 1-3 razy w życiu (nie wliczając napraw na rzecz klientów).

Powyższy akapit jest jedynie porównaniem, jednak jestem pewien, że chociaż trochę ukazuje jak bezsensowne jest przybieranie strategii, która zakłada ciągłe rozkładanie podejścia/strategii/psychiki na czynniki pierwsze. Kiedyś przecież trzeba zacząć już naprawiać te samochody (zacząć trading), a nie ciągle je rozkładać (analizować poszczególne elementy składowe). Nie jedna osoba potwierdzi fakt, że w końcu przychodzi taki etap, kiedy pozostaje już tylko uczyć się na żywym organizmie, a nie ciągle bawić się w teorię wykreowaną przez innych.

Ostatnią sprawą jaką chciałbym przypomnieć jest to, że omawiany temat powinien zostać nieco inaczej opracowany dla tradera/inwestora będącego dopiero początkującym oraz zupełnie inaczej dla osoby, która posiada już zaawansowane zrozumienie tematu. O tyle, o ile w pierwszym przypadku kopiowanie może być dobrym rozwiązaniem, tak w przypadku zaawansowanych traderów/inwestorów jest to już raczej niedopuszczalne (prawidłowa jest tylko obserwacja). Oczywiście podkreślam, że prezentuję jedynie swoją własną opinie, która w przypadku mojej osoby zadziałała akurat perfekcyjnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W związku z powyższym jestem raczej zwolennikiem umiaru w rozbijaniu systemu/strategii/stylu/metodologii (ogólnie pojmowanych jako podejście prezentowane przez daną osobę) na czynniki pierwsze. Dodam tylko, że takie podejście nie sprawdza się jedynie na rynku - bardzo podobnie postępuję w przypadku swojego auta. W momencie, gdy jakiś element ulega zepsuciu, to korzystam z usług mechanika, by odszukał usterkę oraz ją naprawił, tak bym mógł jak najszybciej dostać auto z powrotem. Nie wydaje mi się, żeby mechanik próbując wymienić, jakiś element musiał rozebrać całe auto na czynniki pierwsze, gdyż byłoby to w tym przypadku, jedynie sztuką dla sztuki. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przyszły mechanik, który chce poznać przykładowo budowę silnika może zacząć od jego rozmontowywania, jednak nie wydaje mi się, aby trzeba było to zrobić więcej, niż 1-3 razy w życiu (nie wliczając napraw na rzecz klientów).

Umiar, złoty środek jest zawsze dobry, ale czy zawsze jest rozwiązaniem optymalnym? Nie zamierzam burzliwie dyskutować, ale może przedstawię swoje spojrzenie.

Moim zdaniem, dobry mechanik (nie mówiąc o tych najlepszych) powinien znać możliwie najlepiej każdy samochód. Wzorcem postępowania może być tutaj Pan Chojnowski, podobno najlepszy mechanik samochodowy w Polsce. Czytałem z nim wywiad i padały tam takie stwierdzenia: "Aby doskonalić swoje umiejętności z zakresu budowy pojazdów, czytałem wiele prac doktorskich z zakresu mechaniki. Czasami tylko po to, aby przeczytać jedno zdanie, z którego cokolwiek się nauczyłem. Jednak zawsze był to krok do przodu." Moim zdaniem, tak mówi prawdziwy profesjonalista. Patrzy na łożysko i wie z jakiego stopu zostało wykonane, nie mówiąc już o wybraniu optymalnego rozwiązania, wytrzymałości, potencjalnego czasu zużycia, wielkości sił działających na układ. Czy każdy mechanik musi tak robić? Oczywiście, że nie. Mi jednak takie podejście bardzo imponuje, tym bardziej, że według wielu niezależnych opinii jest rzeczywiście najlepszy w Polsce. Jego opinie, porady można czytać na łamach tygodnika "Auto Świata" - polecam.

Ja na samochodach znam się słabo, a fachowcem w tej dziedzinie nie będę NIGDY. Mimo to lubię się bawić, coś tam poczytać, "samodzielnie pokombinować", choć generalnie jest z tego więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony, znam ludzi, którzy nie potrafią odróżnić wlewu na płyn hamulcowy z tym do spryskiwaczy. Żyją, jeżdżą swoimi samochodami, i w sumie też jest to jakieś podejście. Nie każdy lubi/ma czas na takie zabawy.

Na rynku próbuję wcielać w życie podejście p. Chojnowskiego, choć wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Co więcej, takie podejście jest moim zdaniem zgodne z filozofią dr Van Tharpa, a już na pewno jest zaprzeczniem konformizmu. Mechanik- konformista, jak czegoś nie wie, robi na "wyczucie", a jak będzie źle, to już będzie problem klienta, nie jego. Mechanik - pasjonat zostaje po godzinach i się zastanawia nad rozwiązaniem problemu, i pewnie prędzej czy później go znajdzie.

Problem takiego podejścia jest taki, że zasadniczo można tracić setki godzin czasu na rozwiązywanie problemów, których tak naprawdę rozwiązać się nie da (np. element losowości/przypadku w ruchach cen). Tutaj z wielką pomocą przyszedł mi dr Van Tharp, a na podstawie jego książki "G.,W.,P." opracowałem sobie "rynkową mapę punktów koncentracji", tzn zjawisk na których się koncentruję, a resztę po prostu pomijam. Np. Obecnie poświęcam bardzo mało czasu na opracowywanie optymalnych punktów wejścia, bo moim zdaniem ten czynnik nie jest zbyt istotny. Podkreślam, moim zdaniem. Praktycznie w ogóle nie czytam o strategiach, które choćby częściowo nie są związane z moim systemem. Np. W ogóle nie interesują mnie takie zjawiska jak SMA, DMA, MACD czy jakiekolwiek inne oscylatory. Moim zdaniem, taka wiedza nie jest mi potrzebna w ogóle. Tak w wielkim skrócie.

Podsumowując, uważam podejście szczegółowo - drobiazgowe za najlepsze z możliwych, ale to tylko moje zdanie. Jednak jest bardzo ważne, aby wiedzieć na czym się koncentrować. Strategii, systemów są setki czy wręcz tysiące, jeżeli ktoś będzie chciał poznać je wszystkie, może mu nie wystarczyć życia.:)

Takie są moje poglądy.

Kiedyś przecież trzeba zacząć już naprawiać te samochody (zacząć trading), a nie ciągle je rozkładać (analizować poszczególne elementy składowe).

Ja uważam, że jedno nie wyklucza drugiego, choć pozostaje kwestia, ile mamy czasu na to. Są dni, że nie mam czasu nawet na otwarcie zlecenia, a co dopiero na jakieś badania statystyczne. Ale tak to już jest. Nie samym tradingiem człowiek żyje.

Tak samo sprawa wygląda w przypadku prób eksploatowania danych, co w najgorszym wypadku prowadzi do utworzenia systemu dopasowanego do historii, który jednocześnie nie ma zdolności generowania zysków w starciu z aktualnym oraz przyszłym rynkiem.

Moim zdaniem, bardzo dobry przykład "złego punktu koncentracji", nad którym nawet wieloletnia praca może nie dać efektów żadnych. Pisze o tym Van Tharp. Np. Ja obecnie w ogóle nie patrzę na dane historyczne, ale to tylko moje podejście.

Każdy ma swój rozum (albo i nie :lol: ), i robi jak uważa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nasza dyskusja już dawno wyszła poza ramy przedstawionego zagadnienia. Może i momentami nawiązujemy do konformizmu, lecz niestety muszę przyznać, że całe przesłanie dawno zostało już zatracone. Nie widzę już sensu robić off-topa, jednak na zakończenie neutralnie odwołam się do Twoich słów.

(...) "Aby doskonalić swoje umiejętności z zakresu budowy pojazdów, czytałem wiele prac doktorskich z zakresu mechaniki. Czasami tylko po to, aby przeczytać jedno zdanie, z którego cokolwiek się nauczyłem. Jednak zawsze był to krok do przodu." Moim zdaniem, tak mówi prawdziwy profesjonalista. (...) Na rynku próbuję wcielać w życie podejście p. Chojnowskiego, choć wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Co więcej, takie podejście jest moim zdaniem zgodne z filozofią dr Van Tharpa, a już na pewno jest zaprzeczniem konformizmu. (...)

Jestem jak najbardziej za tym, aby doskonalić swoje umiejętności w przedstawiony powyżej sposób. Sam bardzo często czytam jakąś książkę na temat tradingu czy inwestowania, by na sam koniec stwierdzić, że wyniosłem z niej tylko jeden krótki cytat. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo często uważam, że było warto.

Prosiłbym jednak o to, abyśmy nie wprowadzali w tym momencie czytelników w błąd. Tak samo jak pojęcie dajmy na to "pojazd" może dla setek osób znaczyć coś zupełnie innego, tak konformizm rynkowy będzie zarówno dla mnie, jak i dla Ciebie czymś odmiennym.

Wiele naszych wypowiedzi się wzajemnie pokrywa, co swoją drogą nie powinno prowadzić do tak zażartej dyskusji (a jednak ;-) ). Jak już wspomniałem - szanuję dr Tharpa za to co wniósł do mojej rynkowej edukacji, jednak nie oznacza to, że muszę bezgranicznie przyjmować każde jego słowo za pewnik.

Podsumowując, uważam podejście szczegółowo - drobiazgowe za najlepsze z możliwych, ale to tylko moje zdanie. Jednak jest bardzo ważne, aby wiedzieć na czym się koncentrować. Strategii, systemów są setki czy wręcz tysiące, jeżeli ktoś będzie chciał poznać je wszystkie, może mu nie wystarczyć życia.:) (...)

Podejście szczegółowo - drobiazgowe o którym piszesz jest jak najbardziej odpowiednie pod warunkiem, że nie dotyczy wszystkich aspektów rynkowych jednocześnie. Innymi słowy dla zaawansowanych traderów/inwestorów szczegółowe badanie wybranych aspektów może dać efekt, gdyż prowadzi przykładowo do rozwijania konkretnego stylu inwestycyjnego. W przypadku osoby początkującej tego typu wdawanie się w szczegóły każdej jednej napotkanej strategii, która aktualnie jest uważana za modną (wykreowana na taką przez rynkową zbiorowość) jest niczym innym, jak tytułowym konformizmem na giełdzie.

Edytowano przez Gość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiele naszych wypowiedzi się wzajemnie pokrywa, co swoją drogą nie powinno prowadzić do tak zażartej dyskusji (a jednak ;-) )

Moim zdaniem, dyskusja nie jest zażarta.

Poza tym wciąż nie rozumiem dlaczego uważasz Van Tharpa za przedstawiciela/propagatora konformizmu. Ale może lepiej zakończmy dyskusję, bo to nie ma sensu zupełnie.

pzdr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Proszę czytać ze zrozumieniem.

Nigdy nie napisałem, że dr Van K. Tharp jest propagatorem/przedstawicielem konformizmu. Napisałem jedynie, że moje podejście może nieco różnić się od jego podejścia - to wszystko. Szczerze mówiąc nie wiem jak mogłeś odebrać to tak jak napisałeś powyżej.

Co do samej dyskusji: zażarta jedynie w tym sensie, że nasze wypowiedzi są dosyć rozbudowane, co jest w tym wypadku elementem pozytywnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisałem jedynie, że moje podejście może nieco różnić się od jego podejścia - to wszystko.

Napisałeś jednak trochę więcej.:)

Chodzi o to, że podejście jakie staram się właśnie zaprezentować, może różnić się nieco od podejść prezentowanych przez takie znakomitości świata psychologii tradingu, jak chociażby Dr. Van K. Tharp czy autorzy omawianej wcześniej publikacji pt."Wewnętrzna gra" (Robert Koppel, Howard Abell). Nie jest jednak tak, że nie zgadzam się z wymienionymi autorami. Kwestia powielania niektórych wzorców jest jak najbardziej prawidłowa. Nie mogę jednak do końca zgodzić z tym, jakoby naśladownictwo było jedyną słuszną odpowiedzią na problem strat generowanych przez inwestorów giełdowych.

Może nie czytam ze zrozumieniem, ale można odnieść wrażenie, że Van Tharp jest propagatorem naśladownictwa (choć moim zdaniem tak nie jest), a biorąc pod uwagę wymowę całego wątku, można również odnieść wrażenie, że uważasz Van Tharpa za przedstawiciela szkoły konformizmu.

Tak przynajmniej zrozumiałem sens tego fragmentu.

Wielu zwolenników Dr. Tharpa skontruje pewnie powyższy akapit stwierdzeniem, jakoby naśladownictwo nie było tematem przewodnim jego nauk. Osobiście twierdzę jednak, że szkoła Tharpa polega właśnie na przenoszeniu cech osób odnoszących sukcesy w danej dziedzinie życia na osoby, które także pragną osiągać takie sukcesy. Jak wiadomo jest to jedna z myśli przewodnich popularnego ostatnio NLP.

I jeszcze ten fragment, który już zresztą wcześniej zaznaczyłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
(...) Może nie czytam ze zrozumieniem, ale można odnieść wrażenie, że Van Tharp jest propagatorem naśladownictwa (choć moim zdaniem tak nie jest), a biorąc pod uwagę wymowę całego wątku, można również odnieść wrażenie, że uważasz Van Tharpa za przedstawiciela szkoły konformizmu. (...)

Na szczęście nie muszę nic więcej pisać, gdyż odpowiedzi na powyższe słowa udzieliłem jeszcze zanim je napisałeś. W celu przytoczenia jestem niestety zmuszony ponownie zacytować samego siebie.

(...)Wielu zwolenników Dr. Tharpa skontruje pewnie powyższy akapit stwierdzeniem, jakoby naśladownictwo nie było tematem przewodnim jego nauk. Osobiście twierdzę jednak, że szkoła Tharpa polega właśnie na przenoszeniu cech osób odnoszących sukcesy w danej dziedzinie życia na osoby, które także pragną osiągać takie sukcesy. Jak wiadomo jest to jedna z myśli przewodnich popularnego ostatnio NLP. (...)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe ciekawe..

Już od pewnego czasu odeszłam od podejścia tak zwanej ,,strategii". Po prostu zauważyłem, jak wielu inwestorów poddaje się masowej fali wykresów, typów, matematycznych pewniaków, i tym ładnie wyglądających modelom. A to tylko wąsko rozumiana część...

Rynek po prostu płynie, raz szybko raz wolno raz powraca, a nie raz gna jak rozszalały, a gdzie w tym wszystkim jest mały inwestor ? Może kupuje może sprzedaje, może sprawdza do czego są hamulce, a może ustawia tylnie lusterka.

Jedno jest pewne zawodowy kierowca tira lepiej sobie poradzi na autostradzie niż młody adept sztuki jazdy. Czasem gna jak rozszalały, a czasem śpi na parkingu bo wie że aktualnie są korki. Młody, to ustawia lusterka, to trzyma kierownice, czasem ma za duży ślinik, zna niektóre przepisy, ale czego nie wie ??

On nie wie Dokąd zmierza ...

Zawodowiec.

Zna przepisy ruchu

Zna aktualną pogodę

Wie że ma sprawne auto, np hamulce

Wie dokąd ma dojechać

Zawsze gotowy do drogi

Młody kierowca

Często ogląda się na prawo na lewo i nie wie dokąd ma jechać

Nie do końca zna przepisy

Nie zna swojego auta, pewnie jeździ używanym samochodem, a w dodatku z zadurzmy silnikiem

Czasem nie używa hamulców

Zamierza wsadzić nowy spojler, od tak bo sąsiad taki ma

Nie zna aktualnej pogody

Nie ma zapasowego koła

Zawsze chce być w drodze, jeździć po najlepszych trasach

Co do Konformizmu sądzę że się da że jest ok, a zależy to od podejścia.

Jak ktoś to robi z fantazją i zamiłowaniem, z takim kurwikeim w oczach, to mu się uda. A z drugiej strony ktoś kto robi 15 brzuszków wypija piwo dla rozluźnienia mięśni, a twierdzi że będzie super sportowcem nigdy mu się nie uda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się