Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

hhgjhgjhg

jasonbourne

Members
  • Content Count

    138
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by jasonbourne


  1. Podsumowując uważam, że kilka godzin słuchania - nawet takiej osobistości jaką jest dr Tharp - o znanych większości zagadnieniach nie było warte swojej ceny (3000zł + VAT). Uważam, że za takie pieniądze można zarówno w kraju, jak i za granicą wykupić kilka godzin coachingu z uwzględnieniem żywego rynku, co miałyby ostatecznie większą wartość dodaną, niż omawiane seminarium.

    Dlatego właśnie nawet się nie zastanawiałem czy się wybrać na to szkolenie.

    Co nie zmienia faktu, że książkę uważam za najlepszą jaką znam o inwestowaniu. Ale książka musi wystarczyć, no i jest dużo tańsza.)


  2. Graal istnieje i jest to odwaga. Odwaga inwestowania na giełdzie, gdzie nie ma nic pewnego i na 100% nie można nic przewidzieć. Szukanie Graala w postaci cudownego wskaźnika oznacza w pewnym sensie brak odwagi (potrzeba potwierdzenia, wparcia innych osób, brak pewności siebie też podchodzi pod to) czyli brak prawdziwego Graala w sobie samym.

    Osoby początkujące tego nie rozumieją, ale Graala trzeba znaleźć w sobie samym.


  3. nie dajmy się modzie i przestańmy komplikować sobie życie.

    Jak czytałem początek, od razu chciałem to napisać.

    Ja bym porównał rynki do motoryzacji. Chociaż przez 100 lat samochody bardzo się zmieniły, pewne rzeczy są stałe i niezmienne. Koła są wciąż są okrągłe i jak na razie nikt nic lepszego nie wymyślił. Na rynku też jest wiele takich "kół", chociaż wiele osób próbuje to podważać...

    Czym się różni samochód współczesny od automobilu z XIX wieku? Zasadniczo jest szybszy, bezpieczniejszy, mniej pali, i jest dużo wygodniejszy. Ale wciąż ma koła, kierownicę, silnik, ramę, hamulce, skrzynię biegów.

    Tak naprawdę zmieniają się szczegóły, różnica tkwi w technologii, ale idea jest jedna i taka sama od 100 lat.

    I na tej samej zasadzie jak każdy miłośnik motoryzacji powinien znać "dzieje samochodu", tak dobry inwestor powinien zerknąć wstecz na historię rynków finansowych. Tam jest naprawdę wiele mądrych rzeczy.


  4. Oczywiście należy pamiętać o tym, że wiele przedsiębiorstw narażonych na ryzyko kursowe zabezpiecza się na rynku właśnie poprzez opcje.

    Taki był chyba główny cel tworzenia kontraktów terminowych w ogóle. A opcje to nie wnikając w szczegółowe różnice po prostu kontrakty terminowe.

    Spekulacja jest tylko i wyłącznie produktem ubocznym. Nie po to wymyślono opcje.

    Chciałem się dowiedzieć co powodowało upadki firm, które próbowały "zabezpieczyć" się przed zmiennośc kursu poprez opcje walutowe.

    Ale oni się właśnie nie zabezpieczali, tylko spekulowali, chcieli zarobić. Jak widać, większość sukcesu nie odniosła.:)


  5. Należy jednak pamiętać, że profesjonaliści odznaczają się umiejętnością eliminowania zbędnych emocji, toteż ich wyniki demonstracyjne teoretycznie mogłyby być zbliżone do realnych

    Mówiąc trochę bardziej przewrotnie, profesjonaliści grają na realu tak jak większość na demo. Może na tym etapie jest to trudne do zrozumienia, ale moim zdaniem właśnie trzeba dążyć żeby na realu gra wyglądała dokładnie tak samo jak na demo.

    A oprócz faktu, że z demo nie można wypłacać, w zasadzie różnic nie ma żadnych


  6. Powyższy temat służy do poznania opinii użytkowników, co może w przyszłości pomóc nam stwierdzić czy zajmowanie się omawianym wskaźnikiem może mieć w praktyce jakikolwiek sens.

    Jak się nad tym zastanowić, prawie każdy wskaźnik ma jakiś sens. Niektóre są po prostu mniej zyskowne, a niektóre wręcz deficytowe.

    Nie chcę się czepiać, ale dla mnie wątek trochę bez sensu. Równie dobrze możesz się zapytać "jak mam grać", ale przecież nikt Ci na to nie odpowie.


  7. Ustawianie TP i SL to w zasadzie temat na książkę, ale poniżej kilka krótkich uwag z mojej strony. Może coś pomogą.

    1)TP i SL to w zasadzie istota systemu. Wbrew pozorom, to właśnie te ustawianie decydują o sukcesie/porażce, a nie jakieś kosmiczne super skuteczne wejścia.

    2) TP i SL wynikają z koncepcji, którą wybraliśmy. Powyżej pewnego poziomu zrozumienia danej strategii jest relatywnie łatwo znaleźć dobre parametry TP,SL.

    3) Wydaje się, że TP/SL powinien wynosić przynajmniej 3-5, choć to już zależy do koncepcji.

    4) Należy ustawiać je w miarę oryginalnie, nietypowo, aby uniknąć "czyszczenia stopów". SL ustawiony w miejscu "gdzie wszyscy mają SL" będzie regularnie odpalany. Nawet częściej niż "błądzenie losowe" i nie ma w tym nic dziwnego.

    5) Nikt Ci nie powie gdzie dokładnie ustawić SL i TP. Sam musisz do tego dojść.


  8. hmm i pytanie SL ustawiać psychologicznie pod/nad ostatnim dołkiem/szczytem czy raczej dobrać sztywne np. 30 pips na pozycję ?

    Moim zdaniem, obydwa rozwiązania są złe. Chyba jednak trzeba się trochę bardziej wysilić. Ale to tylko moje zdanie.

    Poza tym, zwiększając SL, zmniejszasz R (TP/SL), czyli tak naprawdę zmieniasz cały system, warto wziąć pod uwagę.


  9. ..a wystarczyło mi napisać na pytanie o to jak można stracić, że wszystko rozbija się o depozyt zabezpieczający :]

    Takich wypowiedzi jak Twoje jest w Internecie dziesiątki, a może wręcz setki.

    Ja jak zaczynałem swoją przygodę z forexem, po prostu przeczytałem sobie cały "help" i nie musiałem już później się dopytywać nikogo "A co oznacza ta cyferka w prawym górnym rogu?" Na pewno warto wiedzieć jak najwięcej o swojej platformie, w końcu chodzi o pieniądze.

    Nie używam MT4, ale też pewnie jest do niego jakiś dobry "help" w necie. Sugeruję przeczytać od deski do deski co najmniej dwukrotnie.


  10. No prawdopodobienstwo jest widoczne ;

    Bardziej chodziło mi o to, że w sumie nie wiem, czy trudniej zrozumieć giełdę czy piękna kobietę?

    Obydwa zjawiska przecież nie zachowują się racjonalnie, a już na pewno nie logicznie. Ale może właśnie w tym tkwi cały urok?

    Ale w sumie podobieństw jest cała masa. Z takich ciekawszych, według badań amerykańskich psychologów (zresztą i bez badań to wiadomo) większość mężczyzn ma poważne problemy z logicznym myśleniem w obecności pięknych kobiet. Seksowna dziewczyna podobnie jak giełda działa trochę jak taki "wyłącznik rozsądku". Taki jeden prosty przykład.


  11. A mi się kojarzy z piękną kobietą, którą próbuję zrozumieć. Tzn. Próbowałem, bo wydaje mi się, że już to osiągnąłem, choć niektórzy uważają że jest to niemożliwe.

    Po trzydziestu latach badań nad duszą kobiety nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czego pragnie kobieta. Zygmunt Freud

    Podobieństwo jest chyba mocno widoczne.:)

    Chociaż to nawet nie chodzi o zrozumienie, ale przede wszystkim, żeby ...

    dawała przyjemność.:)

    Lindsay_lohan_8.jpg.8a441b956e908e57bd04


  12. I teraz pytanie, czy tak naprawdę by to wyglądało w realu?

    Tak, dokładnie tak to będzie wyglądać.

    Czy jest coś co zabrania takiego manewru? Jakiś określony czas na sprzedaż od kupna czy coś w tym stylu?

    Nie, nikt Ci tego nie zabroni.

    A co do reszty pytań... Pograj po prostu kilka miesięcy i wszystko będzie jasne. Na początku chyba każdy podnieca się działaniem dźwigni i widzi wręcz drogę usłaną różami.


  13. Jakby nie było, to tworzymy prawdopodobnie jeden z największych zbiorów artykułów na temat psychologii tradingu w Polsce,

    Moim zdaniem, możesz kiedyś to wszystko zebrać i wydać książkę. Chociaż dobrze by było, żeby zrobić jakieś jeszcze sensowne badania naukowe w tym zakresie. Całkiem nie tak dawno myśłałem o próbie pisania doktoratu z zakresu psychologii inwestowania, ale stwierdziłem, że dam sobie na luz z różnych względów.

    Ale kto wie?

    Może akurat Tobie uda się napisać wręcz bestseller?


  14. Najciekawsze jest to, że kolejny raz widać, jak bardzo cechy dobrego tradera/inwestora pokrywają się z cechami człowieka sukcesu (bez względu na dziedzinę).

    To jest "sprzężenie zwrotne". Sukces na giełdzie może być początkiem sukcesów w innych dziedzinach życia, albo odwrotnie, ktoś kto już dużo osiągnął w jakiejś innej dziedzinie, nie powinien mieć problemów ani z konsekwencją, ani z dyscypliną, a już tym bardziej z "odkładaniem przyjemności na później".

    Sukces rodzi sukces, a "nieszczęścia chodzą parami".

    Fajny wpis, choć taki bardzo "dla początkujących". :-P


  15. Kiedyś napisałem ten felieton do innych celów, może komuś się przyda.

    pzdr

    Czy giełda da Ci przyjemność?

    "Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga."

    Winston Churchill

    Większość osób zaczyna swoją przygodę inwestycyjną od szczegółowego poznania

    i zrozumienia rozmaitych teorii giełdowych, a również, a może przede wszystkim, od znacznego poszerzenia swojej wiedzy z zakresu ekonomii i statystyki. Wydaje mi się jednak, że takie podejście, choć pozornie logiczne i rozsądne, może często prowadzić do frustracji, zwątpienia, a może nawet złości na samego siebie oraz na własną bezsilność w zmaganiu

    z rynkiem. Uważam, że nawet jeżeli posiadamy tytuł doktora ekonomii Uniwersytetu Harvarda, ten fakt sam w sobie nie daje jakiejkolwiek gwarancji sukcesu na giełdzie.

    Wydaje mi się, że każdy początkujący gracz powinien rozpocząć swoją przygodę inwestycyjną od głębokiej autorefleksji oraz spokojnego zastanowienia się nad samym sobą. Czy jestem osobą odważną? Lubię ryzyko? A może odczuwam silną potrzebę bezpieczeństwa? Czy łatwo mnie zdenerwować i wyprowadzić z równowagi? Czy często tracę panowanie nad sobą? To tylko niektóre z wielu pytań, jakie moim zdaniem, powinien sobie zadać każdy początkujący inwestor. Co więcej, nie mam najmniejszych wątpliwości,

    że to właśnie odpowiedzi na tak postawione pytania decydują o naszym ostatecznym sukcesie bądź porażce na giełdzie. Niezależnie od naszej wiedzy, doświadczenia czy posiadanego wykształcenia.

    Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować dr Van Tharpa, jednego z najbardziej uznanych specjalistów z zakresu psychologii inwestowania: „W środowisku graczy giełdowych często mówi się o kimś: „On szuka Świętego Graala.” Znaczy to na ogół, że dana osoba poszukuje magicznego sekretu rynku, który umożliwi jej zdobycie bogactwa – tajemnicy leżącej u podstaw wszystkich rynków. Czy taki sekret istnieje? Tak, istnieje. Gdy zrozumiecie tajemnicę Świętego Graala, zrozumiecie tajemnicę zarabiania pieniędzy na giełdzie. (…)Ale bardzo niewielu ludzi wie gdzie go szukać, bo znajduje się w miejscu najmniej oczekiwanym. (…) Jedna z najbardziej interesujących opowieści o Graalu traktuje

    o wojnie w niebie między Bogiem i Szatanem. Neutralni aniołowie umieścili między walczącymi stronami Graala. Graal symbolizuje zatem duchową ścieżkę wiodącą między parami przeciwieństw (np. między zyskami i stratami.) Ziemia stała się ugorem. Joseph Cambell twierdzi, że ugór jest symbolem nieautentycznego życia, jakie prowadzi większość

    z nas. Ludzie robią zazwyczaj to, co inni: podążają za tłumem i postępują tak jak im powiedziano. Ugór reprezentuje zatem brak odwagi na prowadzenie własnego życia. Graal staje się symbolem autentycznej egzystencji – wykorzystania najwyższego potencjału ludzkiej duszy.”(Van Tharp:„Giełda, wolność i pieniądze”, Warszawa 2000, S.5-6).

    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że aby z powodzeniem samodzielnie inwestować pieniądze, potrzeba określonej wiedzy z zakresu ekonomii, statystyki oraz zasad funkcjonowania rynków kapitałowych. Jednak gra na giełdzie wymaga również, a może przede wszystkim, odwagi oraz dużej odporności psychicznej.

    Czy prowadziłeś kiedyś samochód z prędkością powyżej 250 km/h? Jak się wtedy czułeś? Było to niesamowite przeżycie czy może umierałeś ze strachu? A może nie zrobiło to na Tobie większego wrażenia? Nie jechałeś nigdy z tak dużą prędkością? Dlaczego nie? Nie miałeś okazji czy może uważasz, że to nie dla Ciebie? Skakałeś kiedyś ze spadochronem albo chociaż na bungee? A może jesteś żołnierzem i służyłeś na wojnie w Iraku lub Afganistanie? Jak się czułeś w sytuacji realnego zagrożenia życia? Czy byłeś w ogóle w stanie zrobić coś tak ryzykownego?

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że inwestowanie mimo wszystko nie wymaga tak wielkiej odwagi i siły charakteru jak np. wyjazd na zagraniczną misję wojenną. Jednak na pewno warto wziąć pod uwagę, że gra na giełdzie jest znacznie trudniejsza pod względem emocjonalnym niż większość naszych działalności w codziennym życiu. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że samodzielnie inwestowanie jest świetnym sprawdzianem samego siebie w trudnej, stresującej sytuacji kryzysowej. Z jednej strony może być wielką przygodą, źródłem ciekawych wrażeń oraz silnych doznań emocjonalnych, choć równie dobrze może się zdarzyć, że nie wytrzymamy napięcia i zaczniemy odczuwać negatywne skutki permanentnego stresu. Powiedziałbym, że giełda jest niczym piękna, seksowna kobieta, która zanim zdecyduje się na bliższą znajomość, bardzo uważnie i szczegółowo sprawdza

    nasz charakter oraz osobowość.

    Warto zauważyć, że ryzyko oczywiście można minimalizować. I jest to jak najbardziej wskazane. Co więcej, jeżeli umiejętnie zbudujemy nasz system inwestycyjny, możemy również znacznie ograniczyć stres oraz wszelkie negatywne emocje w trakcie zawierania transakcji. Jednak nawet jeżeli posiadamy bardzo dobry, przyczepny samochód, wyposażony w świetne opony i potężne hamulce, jazda z prędkością powyżej 250 km/h nigdy nie będzie 100% bezpieczna. Może być tylko mniej lub bardziej ryzykowna.

    Czy jesteś pewien, że będziesz w stanie zachować spokój nawet w wyjątkowo dramatycznej sytuacji? Będziesz działał racjonalnie czy może wpadniesz w popłoch i po prostu spanikujesz? Nie są to łatwe pytania, ale są bardzo ważne. Bo zasada jest prosta: ”Jeżeli potrafisz zachować spokój, pewnie wygrasz. Jeżeli się zdenerwujesz albo wystraszysz, prawdopodobnie przegrasz.” Giełda jest w pewnym sensie jak dziewczyna, która wciąż

    i wciąż wymaga od nas dowodów odwagi. Na pewno warto się zastanowić, czy rzeczywiście chcemy ją bliżej poznać, nawet jeżeli jest najpiękniejsza na świecie.

    Jestem jednak ostatnią osobą, która zamierza kogokolwiek zniechęcać do samodzielnego inwestowania. Tym bardziej, że niezależnie od tego, co o sobie myślisz, drogi Czytelniku, a już tym bardziej, co o Tobie myślą inni ludzie, najlepszym sprawdzianem samego siebie jest po prostu realne działanie. I kto wie, być może odkryjesz w sobie wielki potencjał i jeszcze większy talent inwestycyjny? Na pewno warto próbować samodzielnie inwestować własne pieniądze na giełdzie. Tym bardziej, że mogę Ci, drogi Czytelniku, wręcz zagwarantować, że jeżeli będziesz potrafił zachować spokój w trudnych sytuacjach, jeżeli wykażesz się znacznym opanowaniem, giełda, podobnie jak piękna, seksowna kobieta,

    na pewno da Ci…..

    przyjemność.:)


  16. Z moich obserwacji wynika, że ludzie oceniają sytuację albo lepiej niż jest w rzeczywistości (np. w czasie gdy hossa trwa w najlepsze), albo gorzej niż jest w rzeczywistości (bessa, kryzys). Natomiast, moim zdaniem, większość osób ma problemy z oceną obiektywną, czyli tak jak jest w rzeczywistości. Poza tym wydaje się, że im większe pieniądze wchodzą w grę, tym większe zaburzenia ocen występują.

    To tylko takie moje spostrzeżenia, na FB się nie znam zbyt dobrze.


  17. Napisałem jedynie, że moje podejście może nieco różnić się od jego podejścia - to wszystko.

    Napisałeś jednak trochę więcej.:)

    Chodzi o to, że podejście jakie staram się właśnie zaprezentować, może różnić się nieco od podejść prezentowanych przez takie znakomitości świata psychologii tradingu, jak chociażby Dr. Van K. Tharp czy autorzy omawianej wcześniej publikacji pt."Wewnętrzna gra" (Robert Koppel, Howard Abell). Nie jest jednak tak, że nie zgadzam się z wymienionymi autorami. Kwestia powielania niektórych wzorców jest jak najbardziej prawidłowa. Nie mogę jednak do końca zgodzić z tym, jakoby naśladownictwo było jedyną słuszną odpowiedzią na problem strat generowanych przez inwestorów giełdowych.

    Może nie czytam ze zrozumieniem, ale można odnieść wrażenie, że Van Tharp jest propagatorem naśladownictwa (choć moim zdaniem tak nie jest), a biorąc pod uwagę wymowę całego wątku, można również odnieść wrażenie, że uważasz Van Tharpa za przedstawiciela szkoły konformizmu.

    Tak przynajmniej zrozumiałem sens tego fragmentu.

    Wielu zwolenników Dr. Tharpa skontruje pewnie powyższy akapit stwierdzeniem, jakoby naśladownictwo nie było tematem przewodnim jego nauk. Osobiście twierdzę jednak, że szkoła Tharpa polega właśnie na przenoszeniu cech osób odnoszących sukcesy w danej dziedzinie życia na osoby, które także pragną osiągać takie sukcesy. Jak wiadomo jest to jedna z myśli przewodnich popularnego ostatnio NLP.

    I jeszcze ten fragment, który już zresztą wcześniej zaznaczyłem.


  18. Wiele naszych wypowiedzi się wzajemnie pokrywa, co swoją drogą nie powinno prowadzić do tak zażartej dyskusji (a jednak ;-) )

    Moim zdaniem, dyskusja nie jest zażarta.

    Poza tym wciąż nie rozumiem dlaczego uważasz Van Tharpa za przedstawiciela/propagatora konformizmu. Ale może lepiej zakończmy dyskusję, bo to nie ma sensu zupełnie.

    pzdr


  19. W związku z powyższym jestem raczej zwolennikiem umiaru w rozbijaniu systemu/strategii/stylu/metodologii (ogólnie pojmowanych jako podejście prezentowane przez daną osobę) na czynniki pierwsze. Dodam tylko, że takie podejście nie sprawdza się jedynie na rynku - bardzo podobnie postępuję w przypadku swojego auta. W momencie, gdy jakiś element ulega zepsuciu, to korzystam z usług mechanika, by odszukał usterkę oraz ją naprawił, tak bym mógł jak najszybciej dostać auto z powrotem. Nie wydaje mi się, żeby mechanik próbując wymienić, jakiś element musiał rozebrać całe auto na czynniki pierwsze, gdyż byłoby to w tym przypadku, jedynie sztuką dla sztuki. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przyszły mechanik, który chce poznać przykładowo budowę silnika może zacząć od jego rozmontowywania, jednak nie wydaje mi się, aby trzeba było to zrobić więcej, niż 1-3 razy w życiu (nie wliczając napraw na rzecz klientów).

    Umiar, złoty środek jest zawsze dobry, ale czy zawsze jest rozwiązaniem optymalnym? Nie zamierzam burzliwie dyskutować, ale może przedstawię swoje spojrzenie.

    Moim zdaniem, dobry mechanik (nie mówiąc o tych najlepszych) powinien znać możliwie najlepiej każdy samochód. Wzorcem postępowania może być tutaj Pan Chojnowski, podobno najlepszy mechanik samochodowy w Polsce. Czytałem z nim wywiad i padały tam takie stwierdzenia: "Aby doskonalić swoje umiejętności z zakresu budowy pojazdów, czytałem wiele prac doktorskich z zakresu mechaniki. Czasami tylko po to, aby przeczytać jedno zdanie, z którego cokolwiek się nauczyłem. Jednak zawsze był to krok do przodu." Moim zdaniem, tak mówi prawdziwy profesjonalista. Patrzy na łożysko i wie z jakiego stopu zostało wykonane, nie mówiąc już o wybraniu optymalnego rozwiązania, wytrzymałości, potencjalnego czasu zużycia, wielkości sił działających na układ. Czy każdy mechanik musi tak robić? Oczywiście, że nie. Mi jednak takie podejście bardzo imponuje, tym bardziej, że według wielu niezależnych opinii jest rzeczywiście najlepszy w Polsce. Jego opinie, porady można czytać na łamach tygodnika "Auto Świata" - polecam.

    Ja na samochodach znam się słabo, a fachowcem w tej dziedzinie nie będę NIGDY. Mimo to lubię się bawić, coś tam poczytać, "samodzielnie pokombinować", choć generalnie jest z tego więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony, znam ludzi, którzy nie potrafią odróżnić wlewu na płyn hamulcowy z tym do spryskiwaczy. Żyją, jeżdżą swoimi samochodami, i w sumie też jest to jakieś podejście. Nie każdy lubi/ma czas na takie zabawy.

    Na rynku próbuję wcielać w życie podejście p. Chojnowskiego, choć wiem, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. Co więcej, takie podejście jest moim zdaniem zgodne z filozofią dr Van Tharpa, a już na pewno jest zaprzeczniem konformizmu. Mechanik- konformista, jak czegoś nie wie, robi na "wyczucie", a jak będzie źle, to już będzie problem klienta, nie jego. Mechanik - pasjonat zostaje po godzinach i się zastanawia nad rozwiązaniem problemu, i pewnie prędzej czy później go znajdzie.

    Problem takiego podejścia jest taki, że zasadniczo można tracić setki godzin czasu na rozwiązywanie problemów, których tak naprawdę rozwiązać się nie da (np. element losowości/przypadku w ruchach cen). Tutaj z wielką pomocą przyszedł mi dr Van Tharp, a na podstawie jego książki "G.,W.,P." opracowałem sobie "rynkową mapę punktów koncentracji", tzn zjawisk na których się koncentruję, a resztę po prostu pomijam. Np. Obecnie poświęcam bardzo mało czasu na opracowywanie optymalnych punktów wejścia, bo moim zdaniem ten czynnik nie jest zbyt istotny. Podkreślam, moim zdaniem. Praktycznie w ogóle nie czytam o strategiach, które choćby częściowo nie są związane z moim systemem. Np. W ogóle nie interesują mnie takie zjawiska jak SMA, DMA, MACD czy jakiekolwiek inne oscylatory. Moim zdaniem, taka wiedza nie jest mi potrzebna w ogóle. Tak w wielkim skrócie.

    Podsumowując, uważam podejście szczegółowo - drobiazgowe za najlepsze z możliwych, ale to tylko moje zdanie. Jednak jest bardzo ważne, aby wiedzieć na czym się koncentrować. Strategii, systemów są setki czy wręcz tysiące, jeżeli ktoś będzie chciał poznać je wszystkie, może mu nie wystarczyć życia.:)

    Takie są moje poglądy.

    Kiedyś przecież trzeba zacząć już naprawiać te samochody (zacząć trading), a nie ciągle je rozkładać (analizować poszczególne elementy składowe).

    Ja uważam, że jedno nie wyklucza drugiego, choć pozostaje kwestia, ile mamy czasu na to. Są dni, że nie mam czasu nawet na otwarcie zlecenia, a co dopiero na jakieś badania statystyczne. Ale tak to już jest. Nie samym tradingiem człowiek żyje.

    Tak samo sprawa wygląda w przypadku prób eksploatowania danych, co w najgorszym wypadku prowadzi do utworzenia systemu dopasowanego do historii, który jednocześnie nie ma zdolności generowania zysków w starciu z aktualnym oraz przyszłym rynkiem.

    Moim zdaniem, bardzo dobry przykład "złego punktu koncentracji", nad którym nawet wieloletnia praca może nie dać efektów żadnych. Pisze o tym Van Tharp. Np. Ja obecnie w ogóle nie patrzę na dane historyczne, ale to tylko moje podejście.

    Każdy ma swój rozum (albo i nie :lol: ), i robi jak uważa.


  20. Pochodną mojej pierwszej wypowiedzi może być stwierdzenie, że nieustanne analizowanie każdej ze składowych tradingu/inwestowania może być bardzo niebezpieczne dla osiąganych efektów.

    Dlaczego?

    Co do reszty.. W zasadzie wszystko się zgadza z tym co pisze Van Tharp. Przecież jego główną tezą, że optymalny system to system optymalnie dopasowany do charakteru i osobowości danego gracza. Każda osoba jest inna, więc i każdy system (teoretycznie przynajmniej) powinien być inny, i z tego punktu widzenia nonkonformizm jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Co wynika z nauczania Van Tharpa..

    Z drugiej strony, NLP i próby "kopiowania" myślenia najlepszych inwestorów. Moim zdaniem, jest to ciekawe, tym bardziej, że najlepsi inwestorzy na świecie generalnie inaczej myślą, i już na pewno inaczej odbierają emocjonalnie zachowania na giełdzie (np. nie stresują się) niż statystyczny Kowalski. W tym aspekcie nie widzę w kopiowaniu jako takim nic złego, tym bardziej, że i tak mamy ograniczone pole działania. Zmiana charakteru i osobowości jest bardzo trudna czy wręcz niemożliwa, co najwyżej warto pracować nad szkodliwymi nawykami (np. chęć posiadania racji - miałem z tym kiedyś duży problem w grze, od kiedy zacząłem na to zwracać uwagę, jest znacznie lepiej)

×
×
  • Create New...