Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

hhgjhgjhg

jasonbourne

Members
  • Content Count

    138
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jasonbourne

  1. I jakie wnioski? Moim zdaniem, znacznie lepsze wyniki powinien dawać wariant drugi. Raport jest oczywiście obowiązkowy, chociaż ja otwieram tak mało pozycji (kilkanaście miesięcznie), że generalnie wszystkie zapamiętuję.
  2. Bardzo dobra wypowiedź. Też odnoszę takie samo wrażenie. Ludzie chcą tylko zarobić, natomiast przeważnie nawet nie próbują ZROZUMIEĆ. Chcą zarobić na giełdzie, chociaż przeważnie nie mają nawet pojęcia czym jest naprawdę giełda oraz w jaki sposób funkcjonuje. Grają w oparciu o analizę techniczną, chociaż nie wiedzą czym tak naprawdę jest cena i jakie ma właściwości. Poza tym w moim przekonaniu dość rozpowszechnione jest niezrozumienie rachunku prawdopodobieństwa czy nawet pojęcia "losowości". Takie podejście po prostu nie może skończyć się dobrze.
  3. Był taki okres, że słuchałem, czytałem, oglądałem prawie wszystko co się da. Pomaga w grze? Moim zdaniem nie bardzo. Wręcz przeciwnie, w moim przekonaniu nadmiar informacji po prostu szkodzi. Dobry system to prosty system, i jeżeli nie gram w oparciu o wiadomości TV to po co je oglądać? Co najwyżej z ciekawości można.
  4. Ja bym jeszcze dodał, że warto wyposażyć swój trading room w dziewczynę. Jak nie mamy swojej własnej, to można zatrudnić asystentkę/sekretarkę. Świetny sposób na zrelaksowanie się. Naprawdę działa
  5. A ja muszę przyznać, że sprawiasz wrażenie bardziej kompetentnego niż można by się spodziewać np. po wypowiedziach na forum. E-booka nie czytałem, pewnie tam błysnąłeś wiedzą i inteligencją. I być może właśnie dlatego program lekko mnie rozczarował, bo widać że masz sporo do powiedzenia, a prowadzący zadawał pytania o definicje lota albo pipsa. Ale to przecież to nie Twoja wina, że były głupie pytania, ogólnie szacunek za wystąpienie.
  6. Ja bym się poważnie zastanowił czy bycie inwestorem daję jakąkolwiek przewagę nad innymi zajęciami. Oczywiście, lepiej inwestować niż chodzić do pracy, której się nie lubi, ale zawsze właśnie powstaje pytanie, czy przesiadka na Forex nie będzie "wpadnięciem z deszczu pod rynnę"? Moim zdaniem, problem polega na tym, że ludzie chcą zostać inwestorem, choć przeważnie nie mają pojęcia, jak to wygląda w praktyce. A poźniej przychodzi rozczarowanie.. A tak naprawdę, problem przeważnie polega na tym, że ludzie nie są szczęśliwi. Ale to już jest oddzielny temat.
  7. A czy byłaby możliwość nagrania programu i umieszczania na YouTube albo chociaż tutaj na forum? O tej godz. raczej nie będę mógł siedzieć przed TV, a program chętnie bym obejrzał.
  8. Jeżeli gra ma oznaczać wielogodzinne ślęczenie przed monitorem, to w sumie na to samo wychodzi co praca na etacie. Może pensja trochę większa, albo i nie. Poza tym, najlepiej niech każdy sam zdecyduje. Tym bardziej, że zarabianie na życie jest znacznie trudniejsze niż się pozornie wydaje. Dochodzą obciążenia emocjonalne.
  9. Nie no, chyba nie. Moim zdaniem poziom "agresji" powinien zależeć od wiedzy i doświadczenia, a również od czasu, jaki możemy poświęcić na grę. Trudno oczekiwać, żeby ktoś pracując na etacie, i być może nawet nie mając dostępu do Internetu w pracy, grał wyjątkowo agresywnie. Z drugiej strony, jeżeli z tych czy innych przyczyn mamy dużo wolnego czasu, strategia bardzo defensywna chyba jednak nie jest zbyt rozsądna. No chyba, że ktoś się nie czuje na siłach...
  10. Ja uważam, że z tradingiem jest jak z kobietą. Jeżeli okażesz szacunek i zrozumienie, zrobi dla Ciebie wszystko. Jeżeli potraktujesz Ją jak dziwkę, i chcesz tylko kasy, przy najbliższej okazji wystawi cię do wiatru. W wariancie przeciętnym, ewetualnie małżeństwo, i "ból głowy" pięć razy w tygodniu. Ale wracając do tematu, wydaje mi się, że ważnym elementem oceny stylu gry jest liczba zagrań, czyli tzw. częstotliwość. Jeżeli ryzykuję 2% w jednej transakcji, ale otwieram codziennie jedno zlecenie, gram zdecydowanie bardziej agresywnie, niż ktoś, kto otwiera jedno zlecenie na miesiąc, chociaż również ryzykuje 2%. A co z osobą, ktora ryzykuje tylko 1%, ale ma przeciętnie 30 zagrań dziennie? Druga kwestia, czy jeżeli gram ze współczynnikiem R=10, gram bardziej agresywnie niż ktoś kto ma R=5? Mi się zawsze wydawało, że agresywni gracze to po prostu skalperzy, którzy grają całymi dniami, często bez SL nawet, jadą po bandzie z MC. Natomiast gra średnioterminowa, z ograniczonym ryzykiem, 10-20 zagrań miesięcznie wydawała mi się strategią defensywną. Ale to kwestia definicji jak widać. Zgodnie z tą definicją na górze, to praktycznie każdy gracz na rynku Forex jest agresywny.
  11. No i bardzo dobrze. Ja ryzykuję 2%, zgodnie z definicją gram agresywnie, ale co w takim razie powiedzieć o osobach z risk 5-10%? Takich osób jest całkiem sporo. Moim zdaniem, po prostu samobójcy, ale to już oddzielny temat. Poza tym ja bym jednak nie porównywał się z takimi wynikami, które podałeś. Po pierwsze, oni raczej nie grają z wykorzystaniem dźwigni, po drugie, jest to zupełnie inny rząd kapitału. A jedno wynika z drugiego. To nawet nie jest kwestia tylko wielkości kapitału i bezpieczeństwa, ale w sumie nie wiem, czy jest w ogóle możliwe inwestowanie np. miliona dolarów, w taki sposób jak gram np. ja. Czy nie będzie problemów z płynnością, jaka będzie dźwignia (czy w ogóle będzie) itp. Moim zdaniem, racjonalny cel na rynku Forex wynosi 100-200% rocznie i trzeba śmiało w ten przedział celować. A kto wie? Przy odrobinie szczęście może się uda nawet więcej.. A jak dojdę do kilku milionów , to zacznę się martwić, że może jednak gram zbyt agresywnie.
  12. To w takim razie mam podejście agresywne, bo ryzykuję 2%. Cel 5% zysku rocznie... Wyjątkowo ambitnie, nawet jak na strategię defensywną. Tylko nie szkoda czasu? Nie lepiej założyć lokatę? Wie, albo i nie wie. Ale definicja jest potrzebna, bo każdy może rozumieć zupełnie inaczej.
  13. A jak definiujesz podejście agresywne i defensywne? Niby każdy wie o co chodzi, ale może jednak nie?
  14. Ja jeszcze kiedyś spotkałem się z tzw. inflacją podażową. Tzn. inflacją, która powstaje poprzez zmniejszenie się podaży. I w ogóle wydaje mi się, że inflacja jest często właśnie konsekwencją braku równowagi pomiędzy popytem i podażą.
  15. Mi najbardziej podoba się stwierdzenie: "Jeżeli cena na danym rynku często porusza się w silnych trendach, prawdopodobnie będzie tak również w przyszłości". Van Tharp "Giełda, wolność, pieniądze" Czyli to nie jest kwestia tylko i wyłącznie grania z trendem (abstrahując od tego, że jest to metoda znacznie lepsza niż przewidywanie dołków/szczytów), ale również, a może przede wszystkim, grania na rynku, który wykazuje dużą skłonność do poruszania się w silnych trendach.
  16. Widzę że uważnie czytałeś dr Van Tharpa.
  17. Moim zdaniem, reakcja następuje dużo wcześniej. Jak tylko zaistnieje konkretna szansa, że stopy zostaną podniesione. Co więcej, kurs lubi sobie spadać krótkoterminowo zaraz po podwyżce stóp.
  18. Mi też się tak wydaje.
  19. Ale trudno takie stwierdzenie udowodnić czy obalić. W sumie też się jeszcze nie spotkałem z teorią, żeby wyznaczać Fibo dla 26 świec, a wydaje mi się, że akurat o <a href="http://www.forum.traderteam.pl/viewtopic.php?t=12" title="liczby fibonacciego na forexie">Fibonacci</a>m wiem dosyć dużo. Z drugiej strony jest bardzo ważne, aby mieć prostą, jednoznaczną metodę wyznaczania poziomów <a href="http://www.forum.traderteam.pl/viewtopic.php?t=12" title="liczby fibonacciego na forexie">Fibonacci</a>ego, również z jasno zdefiniowanym dołkiem i szczytem, więc jeżeli metoda 26 świec się sprawdza..... Tyle tylko że nie dostrzegam w niej jakiegoś głębszego sensu. Dlaczego 26? A nie np. 35, 64, 15, czy jakakolwiek inna liczba. A stosując metodę trzeba moim zdaniem takie rzeczy wiedzieć.
  20. Skalpowanie jest trudniejsze niż gra na większych interwałach, bo grająć np. na H4 uwzględniasz tylko sytuację tylko na H4 lub wyżej, natomiast grając na M5 musisz uwzględnić sytuację na M5 i wyżej (czyli również H1, H4 itp). Skalpując trzeba po prostu uwzględniać znacznie więcej czynników niż grając na wyższych interwałach, poza tym wszystko dzieje się szybciej. Jednocześnie warto zauważyć że skalpowanie jest również trudniejsze pod względem emocjonalnym.
  21. Mi się wydaje dokładnie tak samo. Poza tym nie podoba mi się założenie z pierwszego postu, że gramy pod wpływem emocji. Moim zdaniem, jeżeli gramy pod wpływem emocji, to gramy po prostu źle. I tyle. Jeżeli ktoś ma problemy z samokontrolą w trakcie inwestowania są moim zdaniem dwa wyjścia: 1. Zmienić system na taki, z którym będziemy się czuli pewnie, spokojnie, bezpiecznie. 2. Zrezygnować z tradingu. Po co się tak ciągle stresować? Jeszcze ktoś się wrzodów żołądka nabawi.
  22. Mój największy minus, który jednak powoli znika, to chęć przewidywania rynku, robienie prognoz. Jako że generalnie miałem skuteczność prognoz ok. 50-60%, dawało mi to iluzoryczne poczucie kontroli nad sytuacją. Poza tym teoretycznie wydaje się logiczne, "że jeżeli wiesz co się stanie na rynku, zarobisz". Niestety, w praktyce jest generalnie dokładnie odwrotnie. Dr Van Tharp uznaje robienie prognoz za dość niebezpieczne i ja się z tym zgadzam. Jednocześnie prognozy mogą być bardzo przydatne przy wyznaczaniu TP. Drugi minus - za dużo czasu tracę na patrzenie na wykresy "co się dzieje z moją pozycją", a za mało poświęcam na pracę nad systemem. Ta relacja powoli się zmienia, ale wciąż nie jest optymalna. Największy plus - psychika, rynek działa na mnie jak piękna kobieta, relaksuje i uspokaja. No i oczywiście, daje.... przyjemność
  23. Kilka uwag na temat Warrena Buffetta: - Nie przykłada zbyt dużej wagi do momentu zakupu, czyli wejścia w pozycję. - Bardzo duży nacisk kładzie na rozumienie, tzn. kupuje tylko te spółki, których działałność rozumie. Właśnie dlatego omija spółki "komputerowe - internetowe" - Kładzie duży nacisk na psychologię, prześwietlając spółkę, sprawdza np. skłonność menedżerów do konformizmu itp. Cytat z Van Tharpa: "Warren Buffett doradza osobom początkującym zgromadzenie informacji na temat wszystkich spółek notowanych na giełdzie w USA. Jeżeli komuś sprawia kłopot, że tych spółek jest 25000, radzi zacząć od litery A". "Niewiele jest osób gotowych wykonać tak ciężką pracę. Dlatego nietrudno wyobrazić sobie, jak wielką PRZEWAGĘ ma Buffett już na samym starcie". koniec cytatu Prawda stara jak świat, "Owoce ciężkiej pracy okazują się czasami tak niesamowite, że pozornie wyglądają na cud, albo nawet coś niemożliwego".
  24. jasonbourne

    Obraz

    To jest mój ulubiony temat Giełda jawi się jako piękna, ukochana kobieta o wyjątkowo silnym temperamencie. I chociaż potrafi być bardzo miła, przyjemna, łaskawa, jest również bardzo często złośliwa, podstępna, celowo wprowadza mnie w błąd, aby ze mnie zadrwić i mnie ośmieszyć. I chociaż czasami wpada w złość, krzyczy, tupie i rzuca talerzami po kuchni, jest w Niej coś takiego, że po prostu czuję że żyję. Moim celem jako inwestora jest jak najlepsze Jej zrozumienie, a można to osiągnąć moim zdaniem głównie poprzez rozmowę. Może nawet nie tyle przez rozmowę, o ile przez bardzo uważne słuchanie Jej słów. I wydaję mi się, że jeżeli tylko będziemy wystarczająco cierpliwy, prędzej czy później wyszepcze nam do ucha swe najskrytsze tajemnice. Problem z giełdą, podobnie jak z prawie każdą kobietą, polega jednak na tym, że Ona sama siebie do końca nie rozumie. Bo przecież giełda podobnie jak każda kobieta jest kwintesencją emocji i uczuć, a czy ktoś z Nas potrafi zrozumieć np. miłość? Czy ktoś potrafi opisać czym tak naprawdę jest? Czy warto to robić? Moim zdaniem, pewnych rzeczy po prostu nie można opisać słowami, co nie zmienia faktu, że one istnieją. Co więcej, być może właśnie dlatego są tak piękne i niesamowite... A parafrazując dr Van Tharpa, moim celem jako inwestora jest wejście z Nią w harmonię, czego efektem jest miłe, przyjemne falowanie w rytm Jej nastrojów, emocji oraz uczuć.
×
×
  • Create New...